Estrella del Norte

 A oto i ostatni z adoptowanych przeze mnie koników: Estrella del Norte, co znaczy Gwiazda Północy.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Estrella jest piękną karą dwuletnią klaczką.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
Tara wykupiła ją z rzeźni, gdzie praktycznie już czekała na śmierć. Po tych strasznych przejściach, jakie ma już za sobą mimo swego krótkiego życia, jest jeszcze bardzo ostrożna i i niezbyt ufna, ale powoli otwiera się na czlowieka i uczy, że są też dobrzy ludzie.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
W Tarze Estrella otrzymała nie tylko wolność ale i dom. I ludzi, którzy ją kochają.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

I wystarczy tylko spojrzeć chociażby na jej śierść by zauważyć różnicę. Jak teraz pięknie lśni. Tak, Estrella jest otoczona miłością i cudowną opieką. Dziekuję Tarze za Estrellę.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Mohikanin

 A oto Mohikanin – kolejny adoptowany przeze mnie konik.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Mohikanin jest pięknym gniadym dwuletnim konikiem.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Widzicie na jego głowie białą podłużną łatkę, którą fachowo się nazywa ponoć łysiną? Ta łatka u Mohikanina ma szczególny kształt. Mi przypomina delfinka wyskakującego z wody. I tak właśnie niezmiernie mi ten delfinek wydaje się być przy Mohikaninie obecny.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Bardzo mnie cieszy, iż Mohikanin znalazł sobie w Tarze nowego przyjaciela. Jest nim Lord Vader. Łatwo go rozpoznać po łatce (strzałce) na jego czole, która przypomina swoim kształtem takie ugryzione nieco serce.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
Jak widać na wielu fotkach, które dostałam od Tary, oba te koniki są nierozłączne i szukają swojego towarzystwa.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
Tak pięknie hasa Mohikanin teraz w Tarze, szczęśliwy i wolny. Tutaj na fotce w towarzystwie właśnie Lorda Vadera i Szamana.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Szaman

A oto drugi adoptowany przeze mnie konik, przepiękny Szaman.
Przyznaję, iż to właśnie ze wzgledu na jego imię go wybrałam. A może to on wybrał mnie? Bo w końcu nic nie dzieje się przypadkiem.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
Szaman, choć ma siwą grzywę, to tak naprawdę jest jeszcze dzieciaczkiem. Dla mnie tak po szamańsku ta jego siwizna we włosach to właśnie taki znak, że jest bardzo mądry i z pewnością jeszcze nie raz zadziwi Tarę.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
Tam na jego boku widać cyfrę 12  (nie wiem czy jest wypalona czy jakosś inaczej nabita).
Ale Szaman ma urodziny 28.02.2016, a więc jest numerologiczną trojką , ale taką z liczby 21.
Ta 12, to takie odwrócenie, jakby 21 czytane od tyłu. Tam w Skaryszewie chciano zakończyć jego życie sprzedając go do rzeźni. Tara uratowała go i tym samym odwróciła jego los. I Szaman może dzięki temu nie tylko dalej żyć, ale rozkwitnąć i cieszyć się wolnością i życiem. I być w pełni taka szamańską końską trójeczką.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Po tych trudnych doświadczeniach pełnych strachu, jakie musił przejść w swoim krótkim życiu, jest jeszcze ostrożny. Jednak wiem, że dzięki cudownej opiece i miłości jaką jest otoczony w Tarze będzie potrafił zaufać człowiekowi na nowo. Cieszy mnie też ogromnie, iż znalazlł sobie nowych końskich przyjacioł.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
 Np pięknego Sahira. Przyjaźń to wielki skarb i dobrze mieć swoich przyjaciół wokoł siebie. Czasem są duzi…
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

… a czasem nieco mniejsi wzrostem. Ale każdy z nich jest na swoj sposób wielki i wspaniały.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Dziękuję Tarze za Szamana.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Yoda

Dostałam od Tary zdjęcia adoptowanych przeze mnie koników. Są takie kochane.
Dziś przedstawiam Yodę.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Yoda ma się w Tarze całkiem dobrze

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Jest taki mądry

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

I taki piękny

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/
 Zaczarował mnie od ppierwszej chwili, od kiedy Tara opublikowała na swojej stronie jego pierwsze zdjęcie, pierwszy filmik. Poruszyl coś do głębi w moim sercu. Do łez, do ciarek na ciele. I wiedziałam, że to nie ja go wybrałam, ale on wybrał mnie.
źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Teraz w Tarze bryka sobie szczęśliwy w zielonym.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

I kiedy go widzę, chociażby tylko tutaj na zdjęciu, jak tak pędzi z rozwianą grzywą, szczęśliwy, wolny i przepiękny, to kocham go tak bardzo i wypełnia mnie mega wdzięczność wobec Tary, za to, że uczynila to możliwym. Dziękuję Tarze za Yodę.

źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

adoptowane koniki: Yoda, Szaman, Mohikanin i Estrella del Norte

Z powodu pewnych nieporozumień, o których nie chcę tu pisać, zdecydowałam się wycofać się z wirtualnej adopcji konia w Centaurusie. Geniusz jednak nadal ma swoje miejsce w moim sercu. Wciąż gdy patrzę na jego zdjęcia, czuję płynącą od i do niego miłość. Dlatego nadal będę go wspierać, choć już nie w formie wirtualnej adopcji.

Jednak pieniążki, które do tej pory przeznaczałam dla koni, nadal są dla nich. Dlatego napisałam do Tary i do adoptowanego wcześniej Yody dołączyły teraz kolejne koniki.
Są wiec razem cztery: trzech chłopaków i jedna dziewczynka. Bo to tak symbolicznie od i dla naszej rodzinki, gdzie też trzech facetów i ja jedna.
Kocham ich wszystkich.

adoptowane koniki: Geniusz i Yoda

Jeszcze jak Iwonka Mazurek organizowała na fb aukcję byśmy wszyscy wspólnie mogli przyłożyć się do ratowania koni ze Skaryszewa, a ja sama dołożyłam na ten cel moje obrazy, to poczułam, iż chcę jakiegoś konia adoptować wirtualnie. Zaczęłam więc przeglądać stronki różnych fundacji w poszukiwaniu konia do adopcji. Obejrzałam wszystkie 100 koni, które były na stronie Tary i wybrałam w końcu Oktawiana. Ale to ja go wybrałam, a okazało się, że to koń miał wybrać mnie.
W międzyczasie też przeglądałam stronę Centarusa i właśnie tam gdzieś wśród wszystkich tych zdjęć przez ułamek sekundy zobaczyłam jedno. A na nim obok innych koni był TEN jeden – wyjątkowy dla mnie. Widzialam to zdjęcie przez chwilę jedynie, wcale w dodatku nie było zdjęciem nagłówkowym przedstawiającym konia, ale jednym z ująć późniejszych. Klikałam po różnych zdjęciach, ale jakaś część mnie już wiedziała, że koń już mnie wybrał. Że to ma być tamten jeden, tamten który mnie tak totalnie zaczarował. Tylko który to był??? Jak miał na imię?
Mijały minuty i kolejne, a ja przeszukiwałam wirtualnie stajnię Centarusa w poszukiwaniu tego właśnie, który tak poruszył moje serce. Już do niego tęskniłam. gdzie on był? …. Znalazłam.

to właśnie ta pierwsza fotka, z której Geniusz mnie zawołał, źródło zdjęcia: https://centaurus.org.pl/

Mial na imię Geniusz. Nawet nie umiem opowiedzieć jaką falę uczuć we mnie wyzwolił. Znalazłam te stronkę o nim, przyglądałam się fotkom, zwłaszcza tej jednej i łzy wzruszenia jak szalone mi leciały. Moi faceci nie mogli się nadziwić dlaczego wpatruję się w fotkę szczęśliwego już konia i płaczę jak wariatka, choć plakałam chyba też z jakiegoś szczęścia. Napisałam oczywiście zaraz do fundacji, odpisała mi przemiła pani Weronika i tak wnet zostałam wirtualnym opiekunem Geniusza.

W międzyczasie otrzymałam też akt adopcyjny Oktawiana od Tary, ale tak się złożyło, iż nie zamieścili na stronce jeszcze mojego nazwiska przy nim. I widocznie tak miało być. Bo kiedy pisałam do nich w sprawie adopcji, to nie było jeszcze zdjęć koni uratowanych w tym roku ze Skaryszewa. No a jak się pojawiły, to zobaczyłam cudownego srokatego. Zaczarował mnie totalnie, tak samo jak wcześniej Geniusz. Znowu poczułam tę falę ciepła, miłości, cudownego połączenia. No nie wiem jak to jeszcze nazwać, ale to właśnie chyba tak to wygląda, kiedy to koń wybiera nas, a nie my jego. Napisałam więc do fundacji z prośbą, by przepisali moją odapcję z Oktawiana (choć sercem będę go wspierać nadal) na tego właśnie cudownego srokatego. I tak zostałam opiekunem wirtualnym Yody. I widocznie tak miało być, to nie ja miałam wybrać konia, ale one miały wybrać mnie.

Cudowny srokaty Yoda, źródło zdjęcia: http://fundacjatara.info/

Odtąd z każdego mojego obrazu jaki się sprzeda, jakaś część kwoty będzie też szła dla tych właśnie koników. Chcę by moje malowanie było też darem ode mnie dla nich.
Wszak i one obdarowują mnie swoimi darami.

Wczoraj wieczorem pani Weronika z Centarusa przysłała mi rownież trzy zdjęcia Geniusza. Spojrzłam na te fotki i … „wow! Jaka synchroniczność” – pomyślałam. Czytam bowiem teraz książkę „Rozmowy z Wrzechświatem”.  Z pewnością wielu z was zna już tę wspanialą lekture, ja z każdą kolejną stroną zachwycam się tym przekazem coraz bardziej. A tu dostaję właśnie takie zdjęcia Geniusza.
Zdjęć jest 3 (magiczna trójka jak potwierdzenie, że zawiera w sobie przekaz z ‚góry”). Na pierwszych dwu fotkach Geniusz je sianko. Na ostatnim on sam z wystawionym językiem. Cóż za oczywisty przekaz, który mówi o tym, żebym zwróciła teraz bardziej uwagę na smaki. Wrzechświat komunikuje się z nami również poprzez smaki. Zatem mam zwrócić uwagę na rodzaj smaków, które teraz do mnie przychodzą. Na które mam ochotę. Wszystko to jest przecież jakąś komunikacją dla mnie i o mnie. I Wrzechświat właśnie przez Geniusza wysłał mi wiadomość, iż chce mi coś powiedzieć za pomocą smaków. Czyż to nie cudowny dar?

Geniusz z języczkiem, czyż to nie znak?