moja galeria – Spacer o poranku

„Spacer o poranku” (2011), akryl na drewnie

Wreszcie całkowicie ją skończyłam.
Najpierw była to zwykła drewniana skrzyneczka. No, może nie tak do końca zwykła. W środku bowiem podzielona jest ona na 32 małe przegródki, w których można trzymać… No właśnie, co? Np biżuterię, lub kamyczki i koraliki, z których tą biżuterię się robi. Skrzyneczka posiada praktyczny dodatek w postaci swego rodzaju tacki, idelanie pasującej do środka. W całości wydała mi się niezmiernie ciekawa i pomyślałam, że mogłaby stanowić idealny prezent dla Kogoś, kto na to zasługuje.
Ale prezenty powinny być oprócz tego, że ciekawe, to również na swój sposób piękne. Zatem skrzyneczkę pomalowałam.  Wzięłam farby i pozwoliłam, by późna wiosna, czy też wczesne lato zamieszkały na tej skrzyneczce. I tak oto powstał mój pierwszy obraz nie na płótnie, ale malowany na drewnie. Motyw podglądałam z gazetki dla plastyków, bowiem tak na razie uczę sie malować pejzaże.A w środku odrobina tęczy, by i w sercu zawsze tęcza gościła.

teczowa skrzyneczka
(zdjęcie z mojego bloga na pingerze)

moja galeria – Magnolie

„Kwiat magnoli 1 ” (2007), akryl na płótnie, 60 x 80 cm
„Kwiat magnoli 2 ” (2007), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Kwiaty magnoli w dwóch odsłonach. Motywy pochodzą z jakieś książeczki dla plastyków (nie pamiętam już tytułu).

Magnolie przywołują we mnie masę cudownych wspomnień. Kiedy chodziłam do liceum, dwa piękne drzewka magnoli rosły przed głównym wejściem do naszej szkoły. Kiedy zakwitały wiadomo było, że zbliżają się matury.
Dlatego magnolie chyba już zawsze kojarzyć mi się będą z maturami i moim ogólniakiem. A przede wszystkim z tymi wszystkimi cudownymi wspaniałymi tamtymi latami, z ludźmi którzy wtedy byli towarzyszami mojego życia i poczuciem prostego szczęścia. Bo dla mnie to byly szczęśliwe, cudowne lata.

moja galeria – W drodze do wodopoju

„W drodze do wodopoju” (2008), akryl na płótnie, 100 x 70 cm

Znowu afrykańskie klimaty. Obraz jest dość sporych rozmiarów, 1 m szerokości.  Nie lubię małych formatów. Jestem dużą dziewczyną i lubię dużych chłopców. I duże płótna.
Słoniki wiszą na ścianie u kolegi z pracy od Kapsla.

moja galeria – Zebra i słoń

„Zebra” (2008), akryl na płótnie, 70 x 50 cm
„Słoń” (2008), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Oba obrazy namalowałam w ramach uczenia się malować.
Motywy zatem jak można się domyśleć nie zrodziły się w mojej głowie. Pochodzą z książki „Afrika Bilder” autorstwa Gabriele Schuller. Tak czy siak dobre kilka lat zdobiły ściany w naszym przedpokoju.

moja galeria – Polne kwiatki w kilku odsłonach

Swego czasu była taka moda na obrazy z motywami namalowanymi jedynie w konturach. Bez żadnych szczegółów. No i tak wzięło i mnie na takie konturowe bawienie się farbami. Motywy z polnymi kwiatkami wydały mi się najbardziej pasowne do takiej koncepcji.

Pierwsze dwa obrazy  – na zdjęciach może tego nie widać – są namalowane w tych samych kolorach. Stanowiły swego rodzaju parę. Przez jakieś 2 lata wisiały u nas w przedpokoju. Teraz wiszą w pokoju jadalnym u znajomych.

„Polne kwiatki 1” (2008), akryl na płótnie, 70 x 50 cm
„Polne kwiatki 2” (2008), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Te natomiast trzy wielkie obrazy namalowałam specjalnie do naszego pokoju. Kiedyś mieliśmy właśnie takie brązowe ściany. Dziś ściany są lawendowe. Mimo to obrazy nadal się ładnie na nich prezentują. Namalowane są na płótnach o wymiarach 30 x 80 cm. Pojedynczo raczej moło efektowne, razem stanowią coś, co wciąż mi się podoba.

„Polne kwiatki x 3” (2008), akryl na płótnach, każde 40 x 80 cm

moja galeria – Dwie strony mnie

„Jestem” (2007), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Ten obraz znacie doskonale, bo ustawiam sobie go jako mój awatar. Oryginalny obraz jest namalowany na sporym płótnie i obecnie wysyła ciepłe promienie u Nortusa. Może i ten obraz nie jest jakimś specjalnym artystycznym dziełem, ale dla mnie był zawsze czymś wyjątkowym. Ta spirala symbolizuje mnie. Symbolizuje mój powrót do swojego wnętrza. Do tej boskości, którą mam w sobie. Którą każdy z nas ma. Dla mnie ten obraz był pierwszym i najprostszym wyrażeniem tego kim jestem.

„Druga strona” (2007), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Drugi obraz niezbyt przeze mnie lubiany też symbolizuje mnie. Tylko właśnie tą ciemniejszą stronę. To właśnie ta ja, kiedy nie dbam o swoje ja.  To ta ja, kiedy znaczenie mają znowu problemy, oczekiwania, niespełnione pragnienia, frustracja. To ta ja, kiedy targają mną wątpliwści. Kiedy zbyt wiele zewnętrznych rzeczy trzyma mnie w tym stanie, który nie pozwala żyć naprawdę. To smutny obraz, bo jest symbolem smutnej rzeczywistości. Ale nic nie jest stałe. Spirala symbolizuje dla mnie ruch. Wibrację. Zmiany. Energię, którą mogę przetworzyć. Ode mnie zależy tylko jak.

Moja galeria – Co opowiedzą ci głębiny

2 - oceania
„Co opowiedzą ci głębiny” (2006), akryl, pasta strukturalna i muszle na płótnie, 70 x 50 cm

Ten obraz powstał pewnej nocy w lutym 2006 roku. Nie mogłam zasnąć bo rozpierała mnie dziwna „wena”. To nie była taka zwyczajna wena, ale coś jak jakiś głos, który we mnie wołał. Pamiętam jak wstałam i przy marnym świetle jednej lampy tworzyłam. Byłam jak w transie, bo nawet nie zwracałam uwagi na to co powstawało. Liczyło się tylko, że coś ze mnie uchodzi. Ważne były kolory, a nie forma. Pamiętam dokładnie tamtą noc.
A rano zdziwiona byłam kompletnie tym co powstało.
Obraz do dzisiaj wisi w naszym kibelku. Haha, tak, w naszym mieszkanku nie ma pomieszczenia bez obrazu. Policzyłam, że na chwilę obecną wisi ich aż 14. A miejsca jest jeszcze przynajmniej na trzy.

moja galeria – Sen nocy wcale nie letniej

„Sen nocy wcale nie letniej” (2008), akryl na płótnie, 80 x 60 cm

Motyw podpatrzony gdzieś w necie. Innymi słowy pomysł wcale nie mój, tylko bezczelne naśladownictwo, zwalenie od kogoś, plagiat. W dodatku dość marny. Wciąż leży u mnie na szafie i czeka na swoje lepsze dni. Czyli pewnie na moment, aż kiedyś płótno zwyczajnie przemaluję.

moja galeria – Pod palmami

„Pod palmami” (2007 ?), akryl na płótnie, 100 x 70 cm

Nadal w klimatach ciepłych krajów. To miała być plaża gdzieś w tropikach, o zachodzie słońca. Namalowana kila lat temu na płótnie o 1 m szerokości. Jednym słowem wielka dawka romatycznego kiczu. Namalowałam ten obraz dla kolegi. Nie wiem czy wciąż go ma, choć wcale bym się nie zdziwła gdyby dawno się z nim pożegnał. Jak tak dziś patrzę na ten obraz, to prawie jakbym patrzyła na samą siebie sprzed iluś tam lat. Tyle się zmieniło…

moja galeria – Laguna

„Laguna” (2007?), akryl na płótnie, 80 x 60 cm

Laguna – Od lagunowej strony. To był mój pierwszy krajobraz. Malowałam ten obraz ucząc się, podpatrując krok po kroku w jakieś gazecie. Znowu nie mój pomysł. Ale pamiętam jaka byłam dumna kiedy go skończyłam malować. Dziś widzę tam cale mnóstwo niedociągnięć i miejsc, które mi się nie podobają. Ale dziś patrzę innymi oczami.

moja galeria – Leopard

„Leopard” (2008), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Ostatni mój kociak z tamtych lat. Powstawał chyba przez 4 dni. I muszę powiedzieć, że włożyłam w niego wiele serca. Kiedy go oddawałam, to serio było mi żal się z nim pożegnać. Ale teraz zdobi przynajmniej ściany w innym mieszkaniu. I być może cieszy oko.
Motyw na obrazie pochodzi z książki „Afrika Bilder” autorstwa Gabriele Schuller. Nie zrodził się więc w mojej głowie. Ale i tak obraz jest piękny.

 

moja galeria – Biały tygrys

„Biały tygrys” (2005), plakatówki i pasta do zębów ma kartonie, 30 x 40 cm

Oj, jak widać mam słabość do tych wielkich, dzikich kociaków. Fascynują mnie. Dlatego tak lubię je malować. Tygrysa namalowałam na kartonie (30 x 40 cm) plakatówkami z dodatkiem… pasty do zębów. Trzeba było sobie radzić, potrzebowałam więcej białej farby i nieco gęściejszej niż zwykła plakatówka. Pasta okazała się całkiem niezła. A potem obraz utrwaliłam matowym lakierem i tym sposobem trzyma się do dziś. W sumie jest to jeden z moich najpierwszych obrazów, jeszcze z roku 2005. Malowałam go odgapiając z jakiś puzzli.

moja galeria – Siesta

„Siesta” (2006), plakatówki i akryl na płótnie, 100 x 70 cm

Malować uwielbiam od kiedy pamiętam. Jednak po okresie dzieciństwa na długo porzuciłam tę pasję. Ale prędzej czy później wraca do nas to, co jest częścią nas samych. I dlatego wróciło do mnie moje malowanie.

Ten obraz był moim absolutnie pierwszym obrazem malowanym na płótnie.  Nie miałam wtedy jeszcze moich farb akrylowych, zatem w pierwszej fazie namalowałam go plakatówkami od dzieci. Ale plakatówki nie za bardzo nadają sie do takiego malowania. Jak tylko kupiłam moje pierwsze farby akrylowe mój leopard otrzymał nieco poprawek. I teraz wciąż wisi w naszej sypialni nad łóżkiem. Lubię go. Bo to taki leopard – leniwiec, jak czasami ja.