blaski zieleni

Nawet jesli moja codzienność czasami zasnuta jest ciemnymi chmurami, to jakże mogłabym całkowicie zapomnieć o tym, że zawsze można sobie nieco blasku samemu wyczarować.
Takie tam moje czary mary, oczywiście malowane farbami.

Malowanie to dla mnie jest jak forma modlitwy. Każdy ma jakis swój sposób, a mój jest własnie taki. Poczułam, iż potrzebuję teraz dużo zieleni, więc taką sobie wymalowałam w mojej Księdze Blasków. Bardzo mi to pomogło samej się sharmonizować. I w ogóle jakoś tak pozytywnie na mnie wpłynęło.