łapacz snów w błękitach

Zwykle do tworzenia podchodzę tak, że nie przymuszam się do niczego. Jeśli mam fazę, iż czegoś nie czuję, po prostu to zostawiam. Może też dlatego właśnie przez długi czas nie tworzyłam żadnego łapacza. Aż tu nagle przedwczoraj po tej długaśniej przerwie nagle poczulam, iż pragnę jednego stworzyć. I od razu wiedziałam, jaki ma być. W dodatku, tak jakby od razu się pojawiła i wspaniała osoba, dla której on ma być.

Powstawał dwa dni, ale był to taki bardzo lekki czas. Mam na myśli, że tworzenie tego łapacza niejako wypłynęło ze mnie samoistnie. Jest w kolorach błękitu, kolorze nieba i czystej wody. Czyż to nie mówi już samo za siebie o jego działaniu?

Chciałam by był kobiecy. Delikatny. Nie plotłam więc sama siatki ze sznureczka, a użyłam serwetki. I ta serwetka to taki dodatkowy bardzo cudowny i symboliczny element. Nawiązuje do naszych słowiańskich korzeni i klultury. Bo te serwetki dziergane od wieków przez nasze babcie i prababcie, to przecież nasze słowiańskie mandale. Piękne i takie łączące nas z korzeniami. Z przodkami. A żeby było jeszcze lepiej, trafiła do mnie bowiem serwetka oparta na siedmiu ramionach, co samo w sobie jest rzadkością wśród serwetek. Bo zwykle są oparte na sześciu ramionach albo ośmiu. A ta tak wyjątkowo akurat na siedmiu. Trochę jak symbol 7 podstawowych czakr albo 7 Archaniołów. Czyż to nie wspaniałe?

Uprałam ją, by oczyścić ją z ewentualnych nieharmonijnych energii, a potem własnoręcznie zafarbowałam na błękitno. Owo farbowanie wyszło nie do konca jednolite. Są miejsca gdzie kolor jest bardziej intensywny, a w innych mniej. I przyszło mi że tak ma być. Czyż nie taka bywa właśnie woda? Mieni się, tu błyszczy i połyskuje jaśniej, tam ciemniej. Wplotłam w serwetkę zatem maleńkie muszelki i małe połyskujące koraliki. Nie widać tego może za bardzo na zdjęciu ale pociągnłeam ja tu i ówdzie lakierem z błękitnym brokatem, tak w ramach symbolicznego podwyższenia wibracji. A żeby jeszcze było wspanialej serwetka sama w sobie ma wzór w liście. Widzicie to? Jak takie nawiązanie do Matki natury, do Gaji, do żywiolu ziemi. Czyż to wszystko razem nie nawiązanie pieknie do równoważenia i podnoszenia wibracji uczuć i emocji?

No i wreszcie wisiorki i piórka. Wplotłam tam koraliki z lawy (farbowane na kremowo). Sama lawa symbolicznie nawiązuje do żywiolu ognia. Bo w końcu i on powienien być obecny w tym łapaczu. Dodałam kilkanście koralików w kształcie talarków z turkusu, który jest nie tylko dodatkową ochroną, ale i takim cudownym wspomagaczem dla pokoju i harmoni. Wplotłam znowu muszelki i wreszcie dodałam piórka: farbowane na błękitno piorka strusie, bardzo ładne piórka perliczki i cudowne i pełne mocy błyszczące w kolorze indygo, piórka kaczki. I wiem, żeto tak jakby moc tych trzech ptaków poprzez owe pióra wspierać będzie tego łapacza, a poprzez niego i jego właścicielkę.

I wiem również, że ten łapacz to nie tylko łapacz.

łapacz snów dla Agnieszki

Chciałam aby był różowy, bo to ulubiony kolor Agnieszki, a poza tym taki właśnie promien ją prowadzi. Chciałam by było nieco koloru czerwonego i złotego, by wspomóc czerwoną czakrę i podnieść wibracje materii. Chciałam by byly w nim obecne wszystkie trzy zwierzątka mocy Agniesi oraz trzy różowe kwarce, które zasilać ją będą swoją mocą. Wyszło tak. Może nie jest to najpiękniejszy łapacz snów świata, ale zrobiony od serca, naładowany energią miłości.

p1000608
łapacz snów dla Agnieszki

p1000609

łapacz snów dla Iwonki

Chciałam by ten łapacz był w wersji kobiecej, a więc nie pleciony w środku przeze mnie, a z sertwetką zrobioną na szydełku.

p1000250
łapacz snów dla Iwonki

Najbardziej niesamowite jest to, jak trafiła do mnie ta akurat serwetka. Szukałam materiałów do łapaczy, głównie na ebayu. Miałam w głowie wizję jak powinien mniej więcej łapacz dla Iwonki wyglądać. I tylko myślałam, że powinny być jeszcze przecież motyle. Chciałam by były delikatne, takie filigranowe, jakie właśnie są motyle. Ale w ogóle nie miałam pojęcia gdzie powinny się w łapaczu znaleźć. Zamówiłam na ebay serwetki, kilka. Były sfotoografowane, ale tej akurat serwetki nie było na zdjęciu. Jakie było moje zdziwienie gdy po otwarciu paczki pierwsze co zobaczyłam to serwetkę z motylkami. No znak! I wiedziałam od razu, że to właśnie ona musi być w łapaczu dla Iwonki.

p1000251

łapacz snów dla Olivera

Zainspirowała mnie Ania swoimi łapaczami. I od tamtego czasu chciałam zrobić łapacze i ja. Wyczarowałam zatem mojego pierwszego, dla Olivera. Robienie takiego łapacza naprawdę ćwiczy cierpliwość i uważność. To fajny sposób na skupienie i wejście trochę w samego siebie. I może nie jest to najpiękniejszy łapacz świata, ale jednak taki nasz. Zrobiony z milości do syna. Z odrobiną energii wilka.

W pierwotnej wersjii łapacz był nieco inny, uboższy. Potem do niebieskich piórek dodałam jednak zafarbowane na pomarańczowo gęsie pióra. Musiały być też piórka białe (Oli jest urodzeniową 11 więc wiadomo czemu pomarańczowe i białe).  Dodałam też trochę białej szałwi by razem z wilkiem go chroniły nie tylko od złych snów, ale wszelkich niskowibracyjnych energii. No i teraz dopiero oficjalnie uznaliśmy razem z Olim ten łapacz za naprawdę gotowy.

p1000252
łapacz snów dla Olivera
p1000254
z odrobiną energii wilka