moja galeria – Sroka

Sroka… Tak jakoś sie pchała i pchała i chociaż zaczynając malując obraz, tło najpierw, jeszcze w ogóle nie wiedziałam co pojawi się potem, to jednak sroczka się upomniała o uwagę.

„Sroka” (2018), akryl na plótnie, 50 x 70 cm

Przeczytałam sobie dziś, co jakiś czas temu napisałam o mocy sroki i zadziwłam sie jak bardzo to się wpasowało do wczorajszej lekcji o wdzięczności (robię akurat kurs u Ewelinki Stepnickiej i jest tam taka lekcja).
Dla mnie sroka to taki ptak, który bardzo fajnie symbolizuje naszą dusze. Mam na myśli to, że każdy z nas zna przecież sroki, bo żyją tak blisko nas i aby je spotkać nie trzeba się udawać na jakieś specjalne łono natury. A mimo to, chociaż spotyka się je na codzień, nie zawsze dostrzega ich piękno, ich cudowność, ich niezwykłą mądrość. Sroki wrzeszczą za oknem i czasem ich skrzek wręcz denerwuje. A to prawie tak samo jak nasza dusza, która woła i woła do nas, a my czasem jak te dupki, nie chcemy jej słuchać. No i te biało czarne piórka. Tak naprawdę to tylko sie wydaje, że sroki sa biało-czarne. Bo jeśli się im uważnie przyjrzymy, to zobaczymy, że ich czarne piórka mienią się opalizująco na szmaragdowo czy szafirowo. Czyż nie jest dokładnie tak samo w tych naszych cierpieniach, trudnościach i tym wszystkim co postrzegamy jako ciemne strony życia. Tam też kryją sie takie szmaragdowo -szafirowe skarby.