szczekający pies na niebie

Mam akurat dość trudny dla mnie czas. Już nawet nie ze względu na zewnętrzne okoliczności, bo one są jakie są. Ale dlatego, że tak całkiem po ludzku reaguję na owe okoliczności nie do końca tak, jak moje serce i wewnętrzna mądrość mi podpowiadają. I gdybym jeszcze mogła powiedzieć, że to własnie mam taką świadomość, że na takim etapie jestem. Ale nie mogę, bo to nieprawda. Bowiem doskonale WIEM, że to właśnie moje uczucia i emocje są powodem dlaczego sama cierpię, a nie okoliczność sama w sobie. I wiem również, że MIŁOŚĆ jest w gruncie rzeczy prosta. Dlatego właśnie bo jest naturalną częścią mnie samej. I moje serce, moja dusza chce kochać. Tak wyraźnie czuję i słyszę ich głos. A mimo to, jak w jakimś masochistycznym zwidzie tkwię w tej blokadzie, którą sama sobie stworzyłam zamknięciem – wbrew swemu sercu, wbrew sobie.
A Wrzechświat w swej ogromnej miłości i wsparciu wysłał mi znak. Siedziałam nadąsana na balkonie, z zamkniętym sercem pełnym żalu. I oto tuż przed moim nosem na niebie pokazał mi się anioł z chmur. Czyż można dostać wyraźniejszy znak?
Od razu go zauważyłam, ale mimo to NIE POSŁUCHAŁAM. Nadal wolałam się kulić w moim poczuciu krzywdy i żalu. No to przemówił Wrzechświat do mnie inaczej. Anioł na niebie rozwiał się po chwili, a chmury ułożyły się w zupełnie inny obraz.

Nie chciałam posłuchać anioła, to może posłucham szczekającego psa? Hahaha, Wrzechświat ma naprawdę poczucie humoru.
A ja jestem czasem uparta jak… nie, nie jak osioł. Ale jak głupi ludzie właśnie czasem uparci bywają. No coż, najwyższy czas posłuchać szczekającego psa. Wszak to też anioł, tylko taki bardziej zakamuflowany. I musiał mnie ugryźć w tyłek na opamiętanie.

Dziękuję Ci Wrzechświecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *