krucza ścieżka

Mieszkam na osiedlu, na którym mieszkam już od ponad 20 lat. Jest tu naprawdę dużo drzew i zieleni, zatem na osiedlu żyje też całe mnóstwo różnych zwierząt. Od lat widuję tu więc króliki, jeże, wiewiórki, szczury, myszki, ostatnio nawet lisa, no i przeróżne ptaki. Mimo że tych ptaków zawsze bywało tu prawdziwe urozmaicenie, od mistrzów lotników jeżyków napoczynając, poprzez kosy, wróble, liczne sroki, szpaki, gołębie, skowronki, słowiki, kaczki, gęsi i inne, a na wizytach czapli, sów, i jastrzębi koncząc. Co ciekawe mało kiedy pojawialy się wrony, choć mają swoje siedzisko całkiem niedaleko. No a kruki już całkiem bywały rzadkością. W tym roku jednak właśnie kruki wybrały sobie drzewa naprzeciw mojego bloku za swój domek. Pierwszy kruk pojawił się wczesną wiosną i mogłam codziennie obserwować jego poranne tańce i śpiewy. Najwyraźniej zabiegał o swoją panią. Od tej pory codzinnie słyszę krucze nawoływania, obserwuję jak para czasem przegania jastrzębia albo jak latają ze zdobyczami w swoich czarnych dziobach. Wiem, że kruki pojawily się w tym roku w moim pobliżu nie przypadkiem. Na dobrą sprawę w jakiś sposób czuję się zaszczycona ich wkroczeniem w moje życie. Bowiem stały mi się nie tylko sąsiadami, ale wyraźnie odczuwam kruczą obecność przy mnie też w tej duchowej przestrzeni. I jestem wdzięczna wobec nich i Wrzechświata za to, że w ten sposób mnie wspiera


Dzisiaj rano kruk po raz pierwszy zrobił coś takiego, że przeszły mnie ciarki. Sprawdza mnie, czy jestem gotowa. Może jeszcze nie jestem. Ale jestem już na kruczej ścieżce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *