od Wrzechświata znak

Byliśmy wczoraj na spacerku. Ja z moim mężem i Grażką. Wzięłam ze sobą aparat i jeszcze z początku przyszło mi na myśl, byśmy kliknęli sobie fotki pod krzaczkiem kwitnących forstycji. Spojrzałam potem na te dwa zdjęcia w aparacie i … „o jejciu, jaka ja jestem gruba” – pomyślałam sobie nieco zdołowana. Nie żebym nie wiedziała prędzej o tej mojej grubocie, przecież mam w domu lustro obejmujące całą sylwetkę, ale jakoś tak na zdjęciu wyglądało to znacznie gorzej niż w lustrze w domu. A przynajmniej tak mi się wydało. Mam sporą nadwagę (a właściwie otyłość) już od wielu lat i na codzień zbytnio się nią nie przejmuję, jednak od czasu do czasu dopada mnie jeszcze to takie krótkotrwałe poczucie braku akceptacji samej siebie. Tak też stalo się i na tym spacerze. Mimo że nic głośno w tym temacie nie powiedziałam, to jednak tak w środku, to krótkie „luknięcie” na te fotki jakoś mnie zdołowało.

Jednak Wrzechświat jest piękny i kocha nas bezwarunkowo. Od razu mnie przytulił i otoczył swoją miłością.
Poszliśmy sobie bowiem na tym spacerku dalej i po kilku minutach spotkaliśmy łabędzia. A nawet dwa. Łabędź niby wcale nierzadki gość, a jednak we Frankfurcie nie pojawia się często. A przynajmniej nie w mojej okolicy. I tak spojrzałam na te dwa łabądki pływające w bajorku na starym lotnisku i z miejsca wiedziałam o czym chcą mi powiedzieć. Wszak to właśnie labędź przywraca nam nasze wewnętrzne piękno, wdzięk i wrażliwość. Uczy nas cieszyć się samym sobą i prawdziwie siebie kochać, dzęki czemu i my sami i nasza rzeczywistość nabiera coraz większego blasku.

I właśnie wtedy, kiedy kilka minut prędzej zdołowałam się z powodu swojego wyglądu, zapominając o swoim pięknym wnętrzu, Wrzechświat zeslał mi łabędzia. Czyż to nie jest najcudowniejsza miłość?
Wzruszylam się i podziękowałam. I przestałam się zamartwiać swoją grubotą, a cieszyć tym co mam i dziękować za to, że mogę tu po prostu być, rozwijać się i kochać.

A jakby tego bylo mało, to mój Kapsel, który jak na faceta ma naprawdę dobrą intuicję i widocznie wyczuł moje wcześniejsze huśtawki, po spacerku, kiedy byliśmy już sami powiedział mi tyle ciepłych i wspaniałych słów zapewniając o swojej miłości. Nie musiał tego mówić, bo wiem, że naprawdę mnie bardzo kocha, ale wiadomo jestem kobietą, a każda kobieta uwielbia takie słowa usłyszeć od swojego mężczyzny.
No i aż mi się oczy spociły ze wzruszenia i pomyśłałam, że durnotą było dołować się z powodu jakieś tam nadwagi. Wszak Wrzechświat mnie kocha, mój facet mnie kocha i ja sama siebie kocham. Ot i co!

A łabądek cudowny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *