„Dwadzieścia siedem snów” – Marta Alicja Trzeciak

„Do zapomnianej przez świat wsi przyjeżdża młoda pisarka, która planuje rozpocząć pracę nad swoją najnowszą powieścią. Wynajmuje pokój u tajemniczej kobiety, zwanej przez miejscowych Szarą. Już pierwsze chwile pobytu u gospodyni pokazują dobitnie, że zarówno dom, jak i cała wieś kryją w sobie wiele sekretów.
Równolegle do fabuły prowadzonej na jawie czytelnik zostaje wprowadzony w świat niezwykle realistycznych snów pisarki. Pojawiają się w nich niby ci sami bohaterowie, których spotyka w świecie rzeczywistym, a jednak zupełnie odmienni od postaci rzeczywistych. Sny prowadzą pisarkę dalej niż jej dociekania na jawie. Podążając ich tropem, główna bohaterka zaczyna odkrywać zarówno tajemnice pobliskiego wzgórza, jak i sekrety skrywane przez mieszkańców całej wsi.
Pisarka pochłonięta swoimi dociekaniami nie zauważa nawet, że jej najnowsza powieść zaczyna pisać się sama. Każdy kolejny sen przynosi nowy rozdział, a zagadki rozwiązują się zarówno podczas jawy, jak i w czasie snu.
Ostatecznie główna bohaterka będzie musiała odpowiedzieć na pytania: Co wydarzyło się naprawdę, a co jej się tylko śniło? Kto jest bohaterem powstającej powieści? Czy przypadkiem nie jest tak, że pisarka to tylko postać z własnej książki?”

No i zaczarowala mnie i przyciągła moja uwagę. Szata graficzna znaczy się. Nie moglam oderwać oderwać od niej wzroku, do syta sie napatrzeć. I tak książka znalazła sie w moim koszyku.

Wczoraj skończyłam czytać. I jakbym ją miala opisać, określić jakoś tylko jednym słowem to powiedziałabym, że jest ambitna. Tak właśnie. Jest cholernie ambitna i  jest to zarówno wielki plus jak mały minus. Bo z jednej strony powieść jest pełna przenośni, niedopowiedzeń, głębokich przemyśleń, a z drugiej uważam, iż prawdziwa magia kryje się w prostocie. I to nagromadzenie metafor, snutych opowieści na tematy różne, przemyśleń, nieco ukrywają przesłanie i mądrość o życiu, o prawach wrzechświata. A przecież to właśnie jest największym skarbem tej powieści. Niemniej jest w niej czar, taki jaki bywa w snach. Pomieszanie realności z magią i czymś bardzo ulotnym. I tak jak to bywa ze snami, tak i tu, nic nie jest jednoznaczne. Od czytelnika zależy interpretacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *