kolorowy miłości szept

Miałam bardzo intensywne dni.Nie wszystko „zmajstrowałam” tak jak nalezy, a właściwie tak jak myślałam , że już potrafię. Wciąż mam wiele do zakotwiczenia w sobie, bo teoria a praktyka to zupełnie inna bajka.Mój mężu jest mi najlepszym nauczycielem choć czasem bardzo ciężkie są to nauki. Ale najważniejsza jest miłość. We wszystkich swoich odmianach, a więc w odmianie pogody ducha i pasji twórczych również.

I tak w tzw. międzyczasie kupiłam takie drewienka. Na zasadzie spontana pt „O, jakie ładne te drewniane krążki”.

p1000182

Okazały się być świerkowe. I co tu z nimi zrobić? Oczywiście, że wiem co, bo ledwo je w domu rozpakowałam już snuły mi się w głowie różne wizje.
Ale musiałam najpierw poprosić o pomoc męża.”Zrobisz mi dziurki?” No i zrobił chłop dziurki jakie chciałam. A ja, no cóż ja mogłam wymyśleć? Farby wyciągnęłam…

p1000183

I tak ani się obejrzałam jak mi zaczęły zwierzątka się pojawiać. A każde ze swoim przecież przesłaniem. Z nauką dla mnie. No, nie tylko dla mnie, ale kiedy akurat skupiam się na malowaniu owego zwierzątka, to wtedy dla mnie. I z pewnymi darami jak się chce je zauważyć. I jak tu nie być wdzięcznym? I jak tu nie radować się z takich znaków? Jak się nie uczyć, nie wzrastać, nie starać się, nie kochać? No nie da się. Najważniejsza jest miłość, a ona znajduje czasem przedziwne sposoby by do nas przemówić. Uwielbiam ten jej kolorowy szept, jakim przemawia do mnie

p1000207.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *