naszyjniki – Róża

Wypatrzyłam na ebayu tę przepiękną, starą srebrną zawieszkę z wyhaftowaną różą. Zachwyciałam się nią od pierwszego momentu kiedy ją zobaczyłam. I widocznie mój zachwyt był na tyle przyciągającą energią, iż udało mi się ją kupić po symbolicznej cenie.

Kiedy do mnie przybyła nieco ją oczyściłam, a potem wyszukałam dla niej ładne towarzystwo w postaci perełek z pasującego, farbowanego malinowego jadeitu i kulek lawy w soczystej zieleni. I oto mam, mój nowy cudowny, bajkowy naszyjnik.

P1210120

P1210121


Dopisane 11.09-16

Mam ten naszyjnik przecież nie tak długo, a stal się on dla mnie na swój sposób szczególny.  Dziś sobie uświadomiłam dlaczego. Bo jest dla mnie takim bardzo wyraźnym przypomnieniem o moim promieniu magenty.  Aż się zadziwiam, jak bardzo jest on wymowny. Nie tylko z powodu barwy, ale wszystkiego.  Najbardziej jednak zadziwia mnie calkiem inna rzecz. Bo kiedy robiłam ten naszyjnik, to tak naprawdę po prostu go czułam. Od tego pierwszego momentu kiedy ujrzałam ową zawieszkę na ebayu jakaś część mnie po prostu wiedziala jak będzie wyglądać całość. I robilam go po prostu czując go. Ale musial minąć aż miesiąc zanim do mojej świadomości dotarło jak bardzo jest on wymowny. Jak bardzo taki właśnie …  mój. Magenta. I powiem wam, że ilekroć takie cuda odkrywam, to bardziej jestem pełna wdziecznośći i szacunku, i pokory wobec tej Mądrości, która nie wyplywa z umysłu, ale właśnie z Czucia.