dbanie o swoją przestrzeń

Nie mam sama pojęcia kiedy po raz pierwszy przeczytałam o dbaniu o swoją przestrzeń. Pisała o tym, któraś z was, drogie mądre kobiety. I od tego pierwszego razu potem jeszcze wiele. wiele razy i na wiele sposóbów docierała ta nauka do mnie. Ale co z tego, kiedy tak naprawdę nie rozumialam o co chodzi. No, oczywiście zdawało mi się, iż wszystko pojmuję, że doskonale wiem, iż to nie chodzi jedynie o przestrzeń na zewnątrz, ale bardziej o tą wewnątrz nas i wydawało mi się nawet, że nie mam z tym problemu. Ale tak naprawdę pojąć tę lekcję można tylko duszą i aby ją w sobie zintegrować nie wystarczy, że rozum wie o co chodzi. Nie wystarczy wiedzieć. Trzeba jeszcze wybrać.

Byłam nieuważna. Docieralo do mnie tak wiele łagodnych sygnałów na tak wiele sposobów o tej lekcji, by mi łagodnie przypomnieć, a ja niby wiedziałam, ale szybko zapominałam. Zapominałam i nie wybierałam. Prawie tak, jakbym działała na zasadzie, że po co takiej niereformowalnej optymistce jak ja, dodatkowo dbanie o jakąś tam swoją przestrzeń. Tymczasem życie okazało się cierpliwym nauczycielem i skoro nie przyjmowałam pewnych lekcji łagodnie, to zesłało mi nieco mniej łagodne doświadczenia. I oczywiście cierpiałam. Wylałam wiele łez zanim w ogóle dotarlo do mnie, że tak naprawdę sama sobie te doświadczenia zafundowałam. Dziś jestem wdzięczna Życiu za te przelane łzy, bo to one właśnie ułatwiły mi zatrzymanie się w sobie i zapytanie mojej duszy o co chodzi. Czego miałam się nauczyć? Odpowiedź przyszła właściwie od razu, wyraźnie i tak intensywnie. I nagle, chyba po raz pierwszy zrozumiałam naprawdę, tak na poziomie duszy, co oznacza dbrać o swoją przestrzeń. Oznacza to, że trzeba umieć powiedzieć „stop”, powiedzieć „nie”. Sobie i komuś.

Monia ujęła to tak pięknie w słowa:

Uwalniam się od przymusu słuchania innych osób.
Słuchanie innych osób jest wyrazem mojej dobrej woli.
Mam prawo odmówić innym osobom i nie wysłuchać tego, co chcą powiedzieć.
Mam prawo postawić granice każdej osobie, która zamęcza mnie swoim marudzeniem, narzekaniem, pesymizmem, negatywizmem lub narcyzmem.
Mam prawo powiedzieć, że w tym momencie nie jestem gotów kogoś wysłuchać.
Słuchanie innych ludzi jest darem. Obdarowuję nim tych, których sama/sam wybiorę ♥♥♥

To takie ważne. Tak bardzo istotne nauczyć stawiać sobie i innym te granice. Nie robić ze swojej przestrzeni energetycznego śmietnika dla innych. I odwrotnie, nie zaśmiecać pola energetycznego innych, szanować ich przestrzeń. Słowo jest energią. Słowo to myśl wprawiona w ruch.

Chcę dbać o to, by moje słowa nie naruszały granic innych. By ich nie raniły, nie wprowadzały chaosu w ich przestrzeni, nie wylewały tam negatywnych energii. Muszę jednak być równie odpowiedzialna za siebie samą i dbać o swoje granice. O moją przestrzeń.

Jestem wdzięczna życiu za to, że zesłało mi owe przykre doświadczenia, które pomogły mi wreszcie zrozumieć tą lekcję.
Jestem wdzięczna tym osobom, które wykonały przy tym ową czarną robotę.
I jestem wdzięczna Moniczce, że tak pięknie tę lekcję ujęła w słowa.

I proszę moją duszę o to, by od teraz pomogła mi właściwie wybierać.

2 myśli na temat “dbanie o swoją przestrzeń”

  1. Basiu do mnie te słowa też przyszły 🙂 to nie tak że ja je wymyśliłam one zostały postawione na mojej drodze i jak doskonale wiesz ,że nie ma przypadków to tylko znak dla mnie jak i dla wielu innych ludzi ,że z tym własnie trzeba popracować czyli asertywność ,,wyrażanie słowa NIE i dbanie i swoją przestrzeń <3 Skoro tak wielu ludzi jest wdzięcznym za to ,że te słowa zostały im pokazane ,przedstawione to znaczy iż każdy z nas nie za bardzo dbał o swoją przestrzeń , że brudy dostawały się do niej …że z litością bo przecież jak można by było domówić komuś kto się żali stale ..nie wysłuchać go a tym samym zabrudzać swoja przestrzeń..to litość nas kieruje ..a potem nasza energia jest tak wyczerpana że siły nie mamy na nic.. Przecież doskonale wiemy ,że jeżeli chcemy słuchać kogoś , to mamy mu coś do przekazania ważnego..że jest to człowiek który nie tylko potrzebuje wskazania kierunku ,ale też on nam pokazuje nasz problem i tu nie chodzi o to aby odrzucać wszystkich bo opowiadają nam swoje historie pełne smutku ,ale chodzi o to aby przekazać co ma zmienić w sobie .Ale się rozpisałam 🙂 Pozdrowionka Basiu <3

    1. Moniczko, to jest właśnie takie piękne. Nie ma przypadków i właśnie zadzwia mnie to, jak czasem wszystko się układa w całość. To,żę te słowa przyszły do ciebie akurat teraz i że akurat teraz chciałaś się nimi podzielić. Wyczuwam doskonale o co chodzi z tym dbaniem o swoją przestrzeń i wiem, że to nie znaczy odrzucać innych. Ale oznacza też wyznaczanie granic. Nasuwa mi się jeszcze taka myśl, spostrzeżenie wynikłe z obserwacji, iż w miare wzrostu naszej sensytywności, naszej wrażliwości na duchowość, w miare naszego rozwoju, wzrasta też owa potrzeba dbania o swoją przestrzeń. Widzę to choćby po samej sobie. Jeszcze kilka lat temu, kiedy moja sensytywność (a co za tym idzie wewnętrzna harmnonia), były że tak to ujmę na niższym poziomie, negatywne energie, któe do mnie docierały mniej mi „przeszkadzały”. Chyba dlatego,że ja sama bardziej z nimi właśnie rezonowałam. Teraz już tak nie jest i zaczynam wreszcie dbać o9 to, by wyznaczać granice temu, co ze mną nie rezonuje. A intuicja podpowie już kiedy to robić i jak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *