o wybaczaniu i przepraszaniu

Czasem się zdarza w życiu tak, że ktoś sprawi nam jakąś przykrość, albo nawet nas mocno skrzywdzi. Nie łatwo jest w takich chwilach myśleć o wybaczeniu, a tym bardziej doszukać się w nich czegokolwiek pozytywnego.

I ja zostałam kiedyś skrzywdzona. Bolało mnie bardzo. Był we mnie ogromny żal, poczucie krzywdy, smutek, rozczarowanie. Na wiele tygodni były mi one jedynym towarzyszem, nie potrafiłam zauważać nic poza tym. Życie przechodziło obok mnie, a ja tak bardzo skupiona byłam na tym swoim cierpieniu, że praktycznie nie docierało do mnie nic. Wcale tego nie chciałam. Ale nie potrafiłam się pozbierać do kupy. Nie potrafiłam przestać myśleć o tym co się stało, a w konsekwencji tak zabarykadowałam się w tym poczuciu żalu w sobie, iż nie dopuszczałam do siebie żadnego przejawu miłości, radości, niczego pięknego. Nie było mi z tym dobrze, a w zasadzie było bardzo źle. I upłynęło bardzo wiele czasu, zanim zdałam sobie sprawę, że mam depresję, a jeśli jeszcze nie, to jestem na najlepszej drodze do tego, by ją mieć.

Było we mnie tyle żalu, tak wielkie poczucie skrzywdzenia, że nawet jeśli nie chciałam tego robić, to co chwila zakradały się one do moich myśli i rozpamiętywałam ciągle na nowo to, co się stało. Analizowałam, rozkładałam na części pierwsze, użalałam się nad sobą i tym samym coraz bardziej oddalałam się od równowagi.

Nie myśłałam o wybaczeniu. To przyszło do mnie samo, nagle. Mały impuls wysłany właściwie nie do mnie, ale do mnie trafił. I spowodował jakby w jednej chwili zrozumienie. Zrozumienie, że poczucie żalu, które w sobie noszę, choć pozornie skierowane do osoby, która mnie skrzywdziła, tak naprawdę uderza jedynie we mnie samą. Zatruwa mnie od środka odbierając mi radość z życia, odbierając mi nawet zdolność kochania. Zrozumiałam, iż wybaczyć to nie jest jakiś tam akt łaski wobec tego, kto nas skrzywdził, ale wielki akt uwolnienia wobec mnie samej. Otrzymałam to zrozumienie jako dar od naszej Matki Ziemi. Którz mógłby to lepiej pojmować, jak nie ona, która każdego dnia wybacza nam wszystkie krzywdy, które my jako ludzkość jej czynimy. Nie potrafię tego opisać, ale wtedy, w tamtej chwili, kiedy z tak wielką mocą dotarło do mnie to przesłanie od Gaji, płakałam, a jednocześnie czułam jak coś się ze mnie uwalnia. Cały mój żal i poczucie krzywdy ulotniły się jakby w jednej chwili i zrobiły znowu miejsce dla światła. I napradę wybaczyłam.

I nie, to nie było łatwe. To nie jest tak, iż zapomnialam to co się złego wydarzyło. Gdybym zapomniała, to tak jakbym uciekła od tego. Ale ja pamiętałam. Nie chciałam uciekać, ale chciałam by dokonała się we mnie przemiana. Nie było łatwe, bo choć jednego dnia mój żal zniknął, to wciąż od czasu do czasu pojawiały się momenty, w któych pchał mi się on na powrót do głowy. Wybaczyć oznaczało mieć odwagę do tego, by pilnować tych myśli, by nawet jeśli pojawią się one w głowie, nie pozwolić im się przedostać do serca. A jednak moje życie dopiero od momentu, kiedy wybaczyłam, mogło na nowo nabrać blasku. Akt wybaczenia nie jest więc żadnym aktem łaski wobec kogoś. Jest aktem łaski wobec nas samych. A to, że po drodze na nowo możemy się całkiem szczerze uśmiechnć do tego, komu wybaczyliśmy, może nawet na nowo go kochać, to się dzieje już przy okazji.

Nie mniej jednak słowo „przepraszam” ma znaczenie. Jego moc jest niezwykle silna. Nie jest gwarancją na wybaczenie, ale może naprawdę pomóc osobie skrzywdzonej uwolnić się od żalu. Czasem się zdarza w życiu tak, że to ja komuś sprawię przykrość. Może nawet kogoś skrzywdzę. Dlatego jeśli dotrze do mnie świadomość tego, staram się zawsze przeprosić. Nie przepraszam za szczerość, ani za to, że np będąc sobą, nie spełniam czyiś oczekiwań. Ale przepraszam za krzywdę, którą wyrządziłam, za przykrość, jaką sprawiłam. Dla mnie przeproszanie to nie jakaś tam oznaka mojej słabości, czy uległości, ale naprawdę szczera chęć naprawienia szkód jakich przysporzyłam, złagodzenia bólu, który sprawiłam. I jeśli tylko serce mi powie, że powinnam kogoś przeprosić, to nawet jeśli ego próbuje przekonać mnie do czegoś innego, idę za głosem serca. Bo wiem, że ono wskazuje zawsze właściwą drogę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *