„Kiedy spadłam z nieba” – Juliane Margaret Koepcke

„Gdy samolot Juliane Koepcke spadł nad peruwiańskim lasem deszczowym, a ona jako jedyna przeżyła katastrofę, skończyło się jej dzieciństwo spędzone w dżungli – wśród dzikich zwierząt, tropikalnych roślin i w towarzystwie rodziców, pełnych pasji badaczy, jakim i ona później miała zostać.

To w tym czasie Juliane poznała prawa, którymi rządzi się tropikalny las deszczowy. Dowiedziała się, które zwierzęta zagrażają jej życiu, a które mogą wskazać jej drogę do cywilizacji. Ranna dziewczyna przebijała się jedenaście dni przez gęstwinę – bez kompasu ani mapy, tylko z garścią cukierków w kieszeni…”

Tak naprawdę, wbrew temu czego mógłby się spodziewać potencjalny czytelnik, nie jest to książka skupijąca się jedynie na katastrofie lotniczej, którą przeżyła autorka.
Bardziej jest to opowieść o jej życiu od wczesnego dzieciństwa, o rodzicach, o miłości do przyrody i Panguany.
Napisana jest nieco chaotycznie i momentami nudnawo, ale mimo wszystko przeczytałam z zainteresowaniem.

Autorka napisała tę książkę dlatego, by opowiedzieć jak było naprawdę. By sprostować krążące w prasie „plotki”. O katastrofie i – zwłaszcza – o tych kilku dniach, kiedy Juliane przedzierała się samotnie przez peruwiańską dżunglę. Zadziwia mnie jednak fakt, że wydawca tej książki nie do końca to uszanował i w swojej notce zamieścił zdanie, które trochę z tą prawdą się mija. No cóż, czego to się nie pisze dla lepszej sprzedaży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *