„Bunkier” – Chaim Icel Goldstein

„Zmęczeni, ociekający potem, kończyliśmy kopać dół w piwnicy częściowo zburzonego domu przy Franciszkańskiej 8, by przygotować sobie kryjówkę, która miała łączyć się z kanałem. Była całą naszą nadzieją. […] Dzikie wrzaski: Alle raus! wstrząsnęły nagle wszystkimi, którzy stali na podwórzu. To Niemcy. Przerażone dzieci zaczęły płakać i tulić się do swoich matek.”

Już od samego początku tej książki bardzo zżyłam się z bohaterami. Stali mi się bliscy, jak jacyś bracia albo najlepsi przyjaciele. I wypłakując po cichu wiele łez przeżywałam z nimi wszystkie te straszne chwile, których musieli doświadczyć.

Ta książka nie jest powieścią. Jest świadectwem dotykającym duszy czytelnika.
Przypomina nie tylko o tym, co działo się w obozach, ale również o ogromnej odwadze Żydów, którzy brali udział w powstaniu warszawskim w 1944 r. Ta książka porusza do głębi. Porusza w niej nie tylko to, co przerażające i straszne. Ale również to, co naprawdę piękne. Autor ujął to w słowa: „… na samym dnie naszego cierpienia objawiło się coś najbardziej ludzkiego, co nam pozwoliło walczyć, być dzielnymi, wytrwać…”. Ci Żydzi ujęli mnie swoją dobrocią, ogromną przyjaźnią, braterstwem. Tym, że chociaż sami przez tyle lat doznawali tylu krzywd i najbardziej bestialskiej okrutności, na codzień oglądali niezliczone mordy i śmierć, to jednak nie zatracili w sobie wrażliwości. Ich serca pozostały nadal delikatne, a jednocześnie przepełnione odwagą, zdolnością do największych poświęceń i gotowością do pomocy. Dla mnie każdy z nich jest prawdziwym Bohaterem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *