naszyjniki – Zielona Wyspa

Kupiłam kiedyś paciorki z serpentynu, bo urzekły mnie tą swoją oliwkowo -zgnitą zielenią. Leżały długo w szufladzie czekając aż coś odpowiedniego do nich znajdę. No i się doczekaly. Bo oto wypatrzyłam starą zawieszkę z zielonym awenturynem. I tak jakoś się ona polubiła z tymi serpentynowymi kulkami, że musiałam z tego wyczarować naszyjnik. Diodałam im do towarzystwa nieco szklanych koralików i oto jest. I bardzo kojarzy mi się z zieloną wyspą, która ostatnio pojawiła się w moich marzeniach.

p1000437

p1000436