„W pogoni za świetlikami” – Charles Martin

„Poznawanie prawdy może być ulotne i magiczne, jak łapanie świetlików w ciemną, letnią noc… Reporter lokalnej gazety, Chase Walker, zajmuje się sprawą porzuconego na przejeździe kolejowym chłopca. Mężczyzna – sam wychowywany w rodzinie zastępczej – postanawia zaopiekować się zaniedbanym dzieckiem. Nieoczekiwanie poznaje własną historię i dowiaduje się, kim w rzeczywistości są otaczający go ludzie.
„W pogoni za świetlikami” to powieść o opuszczeniu i poszukiwaniu własnej tożsamości.”

To była piękna liryczna powieść o tym, jak ważny w życiu każdego chłopca jest ojciec. Z jednej strony miała ona w sobie coś takiego …. hmmmm intrygującego, że momentami trudno było mi się od niej oderwać. Z drugiej czasem mnie męczyła niektórymi, w moim odczuciu zupełnie niepotrzebnymi opisami lub odwrotnie – były miejsca, w których jakby czegoś brakowało. Z tych też powodów całościowo, mimo że książka ogólnie bardzo mi się podobała, jakoś nie do końca mnie porwała. I jedynie postać wujka Willego tak naprawdę zaczarowala mnie na maxa. Nie tylko zaczarowała, bo czuję, że wujek Willy mnie czegoś ważnego nauczył. I za to jestem naprawdę wdzięczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *