„Ezotero. Córka wiatru” – Agnieszka Tomczyszyn

„Latte nigdy nie zastanawiała się nad przyszłością. Wydawało jej się, że przeszłość kryje wystarczająco wiele tajemnic. W poszukiwaniu miłości, przyjaźni i prawdy o swojej matce i sobie natrafiała wciąż na pytania bez odpowiedzi.
Czy człowiek ma wpływ na swoją przyszłość?
Czy mogąc poznać losy bliskich osób, bohaterka zrobi to bez mrugnięcia okiem?
Czy mistyka jest nierozerwalnym elementem nowoczesnego świata?

Ta wciągająca historia z pogranicza kryminału, fantasy i powieści obyczajowej przeniesie czytelników w ezoteryczny świat matki i córki, które łączy wszystko, a jeszcze więcej dzieli i każe zastanowić się nad tym, czy świat faktycznie jest taki, jakim go widzimy? A może rozwiązanie tajemnicy znajduje się tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy…”

Znowu urzekła mnie szata graficzna. I pewnie nie jest to najlepszy powód do sięgnięcia po jakąś książkę, bo mozżna się srodze rozczarować fabułą, ale w moim przypadku obojętność na piękne obrazy jest raczej niemożliwa. Tak samo i tym razem nie mogłam się oprzeć…
Zaczęłam czytać i … hmmmm. Nie wciągnęło mnie jakoś bardzo od pierwszych stron, mimo to dzielnie brnęłam dalej. Książka ma elementy powieści fantasy, kryminalnej i obyczajowej, zatem wydawałoby się, że to całkiem niezły pakiet. Jednak przez jedną trzecią powieści zwyczajnie się trochę nudziłam. Niby było ciekawie, ale wątki były albo nieco niedopracowane albo trochę jakby niedokończone i czasem nie bardzo wiedziałam co wnoszą do całości. W dodatku przeszkadzało mi to, że autorka nie używa pełnych nazw miast, w których toczy się akcja, a jedynie ich pierwsze litery. Niby taka pierdułka, ale jednak nieco irytująca. Jednym słowem pierwszą trzecią książki bardziej przemęczyłam niż czytałam z zachwytem. I już myślałam sobie, że pewnie będzie tak do końca, niemrawo i tylko tak sobie, aż tu nagle niespodzianka. Abrakadabra… hokus pokus i zaczęło być tak wciągająco, że nie mogłam się oderwać od czytania. Jednocześnie w tej dalszej części powieści wplecionych jest kilka prawdziwych perełek. Takie małe-wielkie mądrości, które – jeśli je zauważyć – zaczynają drgać w naszym sercu i zostawiają swój ślad.
Ogólnie rzecz ujmując książka nie powala na kolana, nie jest jakoś szczególnie wzruszająca ani porywająca, ale nie jest też zła. Ma swoje plusy i minusy, ja osobiście oceniam ją pozytywnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *