„Traktat o łuskaniu fasoli” – Wiesław Myśliwski

“Narrator w monologu skierowanym do tajemniczego przybysza dokonuje bilansu całego życia. W jakim stopniu sam wpłynął na swój los, a jak bardzo ukształtowały go traumatyczne doznania z dzieciństwa i zakręty polskiej historii? Powieść Myśliwskiego to swoista medytacja nad rolą przeznaczenia i przypadku w ludzkim życiu. Piękna, mądra książka, do której chce się powracać. „Traktat o łuskaniu fasoli” wzbudził szerokie zainteresowanie jeszcze przez premierą.”

Ha! I jak tu ocenić ten traktakt? Z pewnością na swój sposób powieść ta to arcydzieło. Autor zaskoczyl mnie, a jednocześnie wręcz oczarował tym prawie 400 stronicowym monologiem. Niby takie bajdurzenie o wszystkim i o niczym, a nafaszerowane taką ilością życiowych mądrości, jak dobry keks rodzynkami. Lubię takie opowieści, gdzie każda kolejna historyjka, każde kolejne zdanie ma swój niepowtarzalny smak. I nawet te wszystkie słowa niewypowiedziane, te myśli ukryte między wierszami, wszystko tu w „Traktacie” jest poezją o istocie naszego bytowania, o wartości życia. Ot, prostota, a w niej ukryte mistrzostwo.