„Wilt” – Tom Sharpe

„Henry Wilt, wykładowca w college u, w dzień potulnie wbija literaturę angielską do tępych głów chamskich mechaników, a wieczorami snuje fantazje o zamordowaniu swej żony. Gdy połowicznie je zrealizuje, wrzucając do wykopu na budowie nadmuchiwaną lalkę naturalnej wielkości, i jest maglowany przez policję, jego żona nagle znika…”

56ba5a6d5c570

Sam początek nie wiem dlaczego mnie nieco irytował. W zasadzie to wiem. Chyba przeszkadzał mi natłok i natarczywość tych wszystkich „cip” i podobnych wyrazów. Nie żebym miała coś przeciwko takim słowom, bo wcale nie mam, ale zwyczajnie nie lubię jak kumulują się w zbyt wielkich ilościach, na zbyt małej powierzchni. No i debilizm jednej z drugoplanowych bohaterek był jak dla mnie naprawdę ciężki do strawienia.
I już, już miałam tę książkę odłożyć na bliżej nieokreślone „potem”, kiedy zaczęło być ciekawie. Odrobinę później wciągnęło mnie na dobre, a potem było baaaardzo wesoło. Śmialam się na głos, a z każdą kolejną stroną stwierdzałam na nowo, że książka jest po prostu rewelacyjna. Gorąco polecam.