o doskonaleniu, guru, duchowości i aniołach – notka przemyśleniowa

Nie bardzo wiem jak zacząć tę notkę, ale chciałabym podzielić się z wami swoimi przemyśleniami na temat tzw. duchowości i pewnego rodzaju błędów w jakie czasem sami się pakujemy.

Tak mi się tutaj doskonale wpasowuje pewien cytat z „Kłamczychy” Małgorzaty Musierowicz, którą to książkę niedawno skończyłam czytać, a i wy pewnie wszyscy znacie. Pozwólcie, że zacytuję:

” – Powiem ci tylko, że dobro jest zaraźliwe. Każdy człowiek ma wrodzony pęd do dobra, do doskonałości. Zauważyłaś to?
Nie, Aniela nie zauważyła niczego podobnego.
(…)
– Mój Robrojeczku, jesteś stworzenie naiwne – powiedziała. – Wierz mi, człowiek nie jest dobry z natury. Uczy nas tego historia, literatura i w ogóle rzeczywistość.
– A czy ja mówię, że człowiek jest dobry z natury? – zdziwił sie Rojek. – Ja mówię, że chciałby być taki. A jest – no, skomplikowany. Jeżeli ma do wyboru drogę dobrą lub złą, to wybierze najpewniej tę wygodniejszą. Ale nawet na najgorszej z dróg będzie marzył o dobrej. Będzie tęsknił do tego żeby być dobrym i…
– Filozof z ciebie, Robrojeczku – znudziła się Aniela. – Z tego, co mówisz, wygląda mi, że wkrótce osiągniesz stan świętości.
– Śmiej się, śmiej – zgodził się rudzielec. – Mnie to nie przeszkadza. Niedługo sama dojdziesz do podobnych wniosków. Myślący człowiek ma tylko jedno wyjście: doskonalić się na własną rękę. Ja tam nie chcę być jak krowa, co lezie, gdzie ją popędzą.”

Ten cytat jest po prostu genijalny. W tak prosty, a jednocześnie doskonały sposób wyraził to, co sama dokładnie myślę i czuję. Ale pozwólcie, że rozpiszę się o tym nieco więcej.
Tak sobie myślę, iż owo dążenie do doskonalenia samego siebie wszyscy mamy jakoś w sobie zakodowane. Niekoniecznie każdy sobie z tego zdaje sprawę, ale tak jak powiedział Robrojek, każdy na jakimś głębszym poziomie tęskni do tego, by być po prostu dobrym. Problem jedynie w tym, że nie każdy, nie do końca wierzy czy ufa w to, że ma wszystko to, co potrzebne, by doskonalić się właśnie na własną rękę.

Paradoskalnie najbardziej się to uwidocznia w grupach interesujących się tzw. duchowością czy rozwojem duchowym. Tak to już jest, że kiedy zaczynamy świadomie pracować nad tym naszym doskonaleniem się i stawaniem się dobrym, to wielu z nas spotyka na swej drodze właśnie podobnych ludzi, którzy też są na etapie świadomego doskonalenia się i stawania się dobrym. Życie podsuwa nam tych ludzi po to, byśmy nawzajem mogli się inspirować, motywować, pomagać sobie i wzrastać. Tymczasem najdziwniejsze jest to, że kiedy trafiamy do takiej grupy, to prędzej czy później mamy zapędy jak taka krowa, do tego by leźć tam, gdzie nas prowadzą. Tak się złożyło, że na swojej ścieżce życiowej trafiłam do kilku już podobnych grup i wszędzie obserwuję ten sam schemat.
Oto spotyka się / trafia na siebie wiele wspaniałych osób. Wszyscy na swój sposób doskonali, tak jak każdy z nas na swój sposób doskonały po prostu jest. I wszyscy obdarzeni tym, czym każdy człowiek został przez Boga obdarzony: sercem, intuicją i całą mądrością, jaką kążdy z nas w sobie ma.
A jednak prędzej czy później pojawia się myśl, że być może ktoś inny jest mądrzejszy od nas. Wie lepiej, rozumie lepiej, czuje lepiej… I prędzej czy później pojawia się ktoś, kto dopasowuje się do tej myśli i przyjmuje na siebie rolę swojego rodzaju guru, zaczynając wierzyć, że wie lepiej, rozumie lepiej, czuje lepiej…
I od tego momentu wszystko zaczyna się nieźle kiełbasić.
„Guru”, im bardziej czują nasze oczy w siebie wpatrzone, tym bardziej, rośnie w nich ego i bardziej zaczynają przybierać rolę wszystko-lepiej-wiedzących-i-czujących-wyroczni. Jednocześnie my, im większa „wielkość” guru, tym bardziej sami wyrzekamy się siebie, swojej własnej intuicji, swojej własnej mądrości. Nie zawsze i nie każdy, ale bardzo często. I pewnie trzeba przejść ten etap, wpaść porządnie w pułapki swoich własnych błędów, zanim nauczymy się być czujni, a jednocześnie odważni.

Jeśli jakikolwiek „guru” mówi nam np że to co czujemy jest niewłaściwe, złe, nieodpowiednie, jest naszą „dżunią”, programem do zwalczenia itp, to tak naprawdę pokazuje jedynie, iż wcale mu nie zależy na tym by pomóc nam, a jedynie pomaga sam sobie. W tym by umniejszając nas, wywyższyć samego siebie. Często kryją się za tym jego własne lęki, brak samoakceptacji czy problemy z poczuciem własnej wartości. Nikt nie ma monopolu na prawdę, bo nie ma czegoś takiego jak prawda w tej kwestii. Rozwój duchowy jest takim poletkiem, gdzie każdy musi odkryć swoją własną prawdę. Jeśli np coś w danej sytuacji czujemy, to nie jest to żadna dżunia, żaden program, a nasza prawda uczuć. Bo odczuwanie nie kłamie. To poprzez uczucia / odczuwanie nasz Duch mówi nam coś ważnego w danej chwili. Objawia nam jakąś naszą prawdę. I nikt nie ma prawa tego umniejszać tylko dlatego, że nasze odczuwanie nie pasuje do jego oczekiwań.

Ta cała teoria o programach, kryjąca się w niby przemądrych zdaniach, iż żaden ból, nie przychodzi z zewnątrz lecz jest poprzez zewnętrzność wyzwalany z wnętrza, rzeczywiście ma ziarenko prawdy, ale kryje w sobie też wielki potencjał dla obłudy. I zdarza się, że jest wykorzystywana przez owych różnych „guru”, jako wygodne wytłumaczenie i zwolnienie od odpowiedzialności za własne słowa czy czyny.

Bo jeśli ktokolwiek mówi drugiemu człowiekowi, że żadne cierpienie czy ból nie przychodzi do nas z zewnątrz, tylko wypływa z naszego wnętrza i jest swego rodzaju sygnałem na to, że tkwi w nas jakiś program, który owy ból wywołuje, a przy tym ten sam ktoś mówi lub robi coś, co sprawia owemu człowiekowi ból, to należy się zastanowić, czy przypadkiem nie stoi za tym jedynie wielki egoizm.
Jeśli komuś wyrządzimy przykrość, to nie można tłumaczyć tego na zasadzie „to nie ja cię skrzywdziłem, tylko twój program ci zadał ból”, bo jest to umywaniem rąk i przerzucaniem odpowiedzialności za energie, które sami wprawiamy w ruch, na kogoś innego.

Myślę sobie, że prawdziwa duchowość i rzeczywisty rozwój duchowy objawia się pokorą. Zrozumieniem, że nic nie jest naszym rozwojem, jeśli w taki czy inny sposób odbywa się kosztem innych, krzywdząc innych. Nie da się wspiąć się na ścieżce własnego rozwoju do góry, zatracając swoją własną wrażliwość na innych. I ktokolwiek wierzy, że to możliwe, prędzej czy póżniej przyjdzie mu doświadczyć jak to jest być po tej drugiej stronie.

Nikt z nas nie potrzebuje żadnego guru. Każdy człowiek jest doskonały w swej niedoskonałości i każdy ma w sobie całą mądrość, która jest mu potrzebna w tym dążeniu do tego, by się stawać lepszym. Każdy z nas też ma swoje tempo i jest w tym punkcie swojego rozwoju, jaki jest dla niego akurat najodpowiedniejszy. Nie wolno na siłę tego przyśpieszać. Kiedy gąsienica zamienia się w poczwarkę, to też potrzebuje swego czasu nim przeobrazi się w pięknego motyla. Gdyby ktoś próbował go wydobyć zanim motyl będzie gotowy rozpostrzec skrzydła, to bardziej zaszkodzi, niż pomoże.

Nie szukajmy więc żadnych guru, a nauczmy się ufać swojemu sercu, swojej wrażliwości, swojej intuicji, swojej mądrości. One nas z pewnością poprawdzą najodpowiedniejszymi ścieżkami. Najbardziej dla nas korzystnymi, pomagającymi nam wzrastać, a jednocześnie mających na uwadze ogólne dobro. Pewnie że czasem wymaga to odwagi, ale kiedy raz zaufamy swojemu sercu, to odwaga przyjdzie sama.

Nic i nikt nie jest w stanie nas umniejszyć, dopóki na to nie zezwolimy i sami się umniejszać nie zaczniemy, wierząc w to, iż inni wiedzą lepiej, rozumieją lepiej, czują lepiej.
Nic i nikt nie jest w stanie odebrać nam naszej odwagi, naszej mądrości, naszej intuicji, dopóki sami na to nie zezwolimy i się ich nie wyrzekniemy, wierząc, iż są mylne.

Sama swego czasu popełniłam te właśnie błędy. Przyszło mi przykro doświadczyć konsekwencji. Ale widocznie tak miało być, abym nauczyła się na nowo ufać sobie.

Kochani, życzę wam wszystkim byście uwierzyli na nowo w siebie, w doskonałość waszego Ducha, swoją własną intuicję i wasze serce, w których zakodowana jest cała potrzebna wam mądrość. Każdy z was ma w sobie wszystko, by doskonalić sam siebie na własną rękę. A żeby było nam łatwiej Życie podsuwa nam wokół różne Anioły. Rozpoznacie je po pokorze, nie pomylicie z guru. Wystarczy się rozejrzeć. Są wokół was. Motywują, inspirują, dzielą się swoim światłem.

Jedna myśl na temat “o doskonaleniu, guru, duchowości i aniołach – notka przemyśleniowa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *