„Sieroce pociągi” – Christina Baker-Kline

„Sieroce pociągi” to pasjonująca historia o przyjaźni, poszukiwaniu bliskości i swojego miejsca w świecie.
Molly Ayer zostaje przyłapana na kradzieży książki z biblioteki. Staje przed wyborem: kilka miesięcy w poprawczaku lub praca społeczna – uporządkowanie strychu leciwej wdowy. Dziewczyna wybiera drugą opcję i trafia do domu Vivian Daly. Nie spodziewa się tego, co przyniesie jej los…
Na początku XX wieku, tysiące samotnych dzieci wywożono „sierocymi pociągami” z głodującego Nowego Jorku na farmy Środkowego Zachodu USA. Vivian była jednym z nich. Kobieta próbowała wymazać z pamięci trudne lata, jednak kufry na strychu przechowały świadectwa jej przeszłości.
Wizyty Molly przywołują wspomnienia wielu tragicznych wydarzeń, porzucenia, wyobcowania. Pomimo różnicy wieku kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą, odkrywając że ich losy i charaktery nie są tak różne, jak mogłoby się wydawać. Obydwie spędziły dzieciństwo samotnie, na wędrówce z jednego domu zastępczego do drugiego, wychowywane przez obcych ludzi. Obie noszą w sobie wiele pytań dotyczących przeszłości, na które nie znają odpowiedzi…”

To była naprawdę poruszająca, piękna i na swój sposób niezwykła lektura.
Napisana prostym językiem, książka przybliża mało znany, ale wrażliwy epizot w historii Stanów Zjednoczonych. „Sieroce pociągi” istniały naprawdę.  W latach 1954 – 1929 przewiozły ponad dwieście tysięcy osieroconych, porzuconych czy bezdomnych dzieci ze wschodniego wybrzeża Stanów w głąb kraju. Dzieci te miały zostać przygarnięte i adoptowane, lecz bardzo często zamiast nowego domu i miłości były traktowane jedynie jak towar na targu niewolników. Pod przykrywką adopcji nierzadko czekała ich jedynie niewolnicza praca, głód i upokorzenia.

Książka napisana jest dwutorowo i poprzez te dwie historie swoich bohaterek pokazuje, że tak naprawdę mimo upływu czasu niewiele się zmieniło. Osierocone dzieci często muszą wiele wycierpieć zanim na swojej drodze natrafią na kogoś, kto naprawdę wyciągnie do nich rękę i podaruje im szczerą akceptację, ciepło i miłość.

Książka jak dla mnie jest po prostu piękna. Nieco smutna, ale też dająca nadzieję. I fakt, iż jest napisana tym prostym językiem jest tutaj plusem tej powieści. W taki niejako zwyczajny sposób przybliża ona pokolenia, ale też pozwala na nowo docenić czym jest prawdziwy dom.
Bo to nie taka znowu oczywistość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *