„Die Rabenfrau” – Regine Leisner

„Vor 11.500 Jahren mitten in Deutschland: Ravan, die junge Vogelfrau der Eschenleute, kämpft gegen den Schamanen Godain, der die Macht der Großen Mutter nicht anerkennt. Sie verstößt ihn aus dem Stamm, obwohl sie ihn liebt. Plötzlich bebt die Erde, eine Katastrophe kündigt sich an. Nur gemeinsam können Ravan und Godain ihr Volk retten. Eine große Liebesgeschichte, packend und historisch genau erzählt.

In den Wäldern nördlich des Mains: Das junge Mädchen Ravan wird von den Alten Müttern zur Vogelfrau geweiht, dazu bestimmt, die spirituelle Führerin ihres Stammes zu werden. Eine ehrenvolle Aufgabe, doch schon bald quälen Ravan beängstigende Visionen: Ein entsetzlicher Vulkanausbruch steht bevor und wird alles Leben auslöschen! Wie kann sie die Eschenleute vor den entfesselten Naturgewalten retten? Godain, der Schamane des Stammes und ihr heimlicher Geliebter, verweigert ihr die Unterstützung. Ihm ist es wichtiger, dass die Männer sich endlich gegen die sanfte Herrschaft der Frauen auflehnen. Die Spannungen in der Sippe erreichen einen dramatischen Höhepunkt – doch dann setzt der Feuersturm ein, und es geht nur noch ums Überleben. Unter der Führung von Ravan und Godain verlassen die Eschenleute ihr Siedlungsgebiet und suchen dem Inferno zu entkommen… Ein Steinzeitroman, der historische Detailtreue mit einer packenden Liebesgeschichte verknüpft.”

516t2fASZPL._SX314_BO1,204,203,200_

Akcja powieści rozgrywa się 11500 lat temu, w okolicach, które teraz są przecież bliskie mojemu sercu.
Do kobiet należą jaskinie, mężczyźni wędrują. Jeśli któryś z nich pragnie mieć swoje miejsce, może je osiagnąć jedynie jako mąż którejś z kobiet. Ale to one przewodzą plemieniem, one podejmują ważne decyzje i to one stoją w centum całej grupy. Mężczyźni są zepchnięci nieco na bok, ale mimo to zadowoleni. Przecież taki jest porządek rzeczy: kobiety jako matki posiadają jaskinie, mężczyźni wędrują.
Ale wtedy pojawił się wśród nich szaman Godain. A wraz z nim pierwsze myśli o równouprawnieniu.
Ravan, młodziutka Vogelfrau (przewodniczka duchowa) plemienia, mimo iż całym sercem kocha szamana, staje jednak przeciw niemu. Wyrzuca go z plemienia. Ale oto nagle Vulkan Laacher obudził się ze swego długoletniego snu. Teraz nie czas na kłótnie o władzę, ale czas na ratowanie życia.

Regine Leisner udało się stworzyć naprawdę przepiekną powieść. Oj, aż nie wiem co powinnam jeszcze napisać, bo żadne słowa nie są w stanie chyba oddać tej całej przyjemności, z jaką czytałam tę książkę. Porwała mnie ona od pierwszej strony, zaczarowała tak, że nie mogłam sie od niej oderwać. To nie jest jedynie opowieść o ludziach z epoki kamienia łupanego, to również opowieść o prawdziwej Miłości i o szacunku nie tylko do drugiego człowieka, ale dla całej Matki Ziemi, dla całego Życia.