„Dłoń” – Michał Dąbrowski

„Książka Michała Dąbrowskiego jest wybitną powieścią o naznaczeniu. O tej małej (?) prywatnej apokalipsie, jaką jest kalectwo z urodzenia – przyjście na świat bez prawej dłoni. Ta historia, która ma swe źródło we własnym doświadczeniu autora – choć się wcale do tego doświadczenia nie sprowadza – została nam podana bez wielkich słów, bez wylewu emocji. Niemal bezlitośnie, jakby chodziło o jakąś rzecz, o jakiś kęs materii pogrążony w martwocie. Albo o dziurę w murze. I dlatego ta opowieść jest tak bolesna, tak przejmująca. I taka – nie zawaham się tego nazwać po imieniu – piękna”.
— Zbigniew Mikołejko, filozof, eseista

Dostałam tę książkę w prezencie od Shonta. Z piękną dedykacją. Kilka dni temu wreszcie wieczorem się za nią zabrałam. I nie mogąc się od niej oderwać, czytałam i czytałam. Jeden wieczór…

Właściwie to nie do końca wiem, co chciałabym o tej książce napisać. Bo z jednej strony to poruszająca opowieść o walce i trudnościach jakim musi stawić czoła osoba kaleka. Z drugiej strony to również opowieść o tym, jak strach wewnętrzny potrafi człowieka otumanić, że staje się on sam sobie wrogiem.
Z pewnością jednak takie książki mają niezwykłą wartość. Pomagają spojrzeć na osoby naznaczone przez kalectwo nieco z innej perspektywy. Pomagają zrozumieć, że tam w tym drugim człowieku, niezależnie od tego jaka jest i będzie nasza postawa, kryje się lęk.
Najistotniejszy przekaz jest jednak taki, iż nikt nie jest gorszy tylko dlatego, iż w jakiś sposób jest chory, kaleki, inny od większości. I dotyczy to również postrzegania ludzi w drugą strone. To, że zdrowe osoby nie są w stanie całkowicie zrozumieć i odczuć jak się czuje osoba kaleka, nie znaczy od razu, iż są wragami. Poszanowanie drugiego człowieka oraz tolerancja jest czymś co powinno działać w obie strony.