Mały rządzi

Joey już całkowicie wydobrzał. I chociaż jest mniejszy i z krzywym skrzydełkiem, to jednak on tutaj rządzi.
Umyłam dziś chłopakom moim kochanym skrzydlatym klatkę. Dostali też nową całkiem sporą porcję zieleniny: koperek i liście selera.
Potem podpatrywałam co porabiali.

Niestety zdjęcia musiałam robić na największym zoomie, bo inaczej ptaszyska wiadomo głupich udają i czyszczą pióra.

I robiąc te fotki (oj, ciężko było uchwycić momenty, kiedy Mały się nie wiercił) odkryłam, że to on, a nie Atilla, wydaje od kilku dni takie dziwne odgłosy. Dosłownie jak indyk. Skąd on sie tego nauczył to nie mam pojęcia. Ale jest tak:
Mały sobie coś upatrzy, np wlezie do miski. Atilla zaciekawiony idzie popatrzeć, usiądzie tuż obok. Co robi Joey? Gulgocze na niego i Atilla ucieka. Biedaczek idzie w drugi kąt i np zaczyna wcinać kolbę. Co robi Joey? Podlatuje do kolby, gulgocze na Atillę i ten ucieka. I tak w kółko. Ciągle słychać gulgotanie jakbym w domu indyka hodowała, a nie małą papużkę.

Gdy Atillka potem smutny usiądzie sobie spokojnie na drążku, to małemu się nudzi. Ładuje się więc na huśtawce poniżej Atillki i ciągnie swego starszego kolegę za ogon, wyćwierkując przy tym całkiem inne ćwierki: słodkie, cichutkie, zachęcające do zabawy.
No i Atilla daje się udobruchać.

Aż do następnego gulgotania.

Powiesiłam im dzisiaj ten ulubiony przez Atillę koperek. I co?
Ano dorwał się najpierw do zielska Joey.

Przerwa na gulgotanie w stronę Atilli.

Co to wystaje tu takiego zielonego?

Ty, tam z tym aparatem, na ciebie też gulgulgul

Fajnie tak poskubać…

Nie dam. To moje.

Oooo, z tej strony smakuje jakby inaczej.

No co? Mówiłem to moje. Gulgulgul. Moje. Moje!

No dobra, nie będę taki żyła. W końcu jesteś moim najlepszym kolegą. Chodż stary, przecież wiem, że uwielbiasz to zioło. Dawaj, razem damy czadu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *