„Dziecko dżungli” – Sabine Kuegler

„Sabine jako dziecko niemieckich naukowców spędziła swoje dzieciństwo w środku indonezyjskiej dżungli w Irian Jaya, czyli zachodniej części wyspy Nowa Gwinea, wśród ludności Fayu, zapomnianego plemienia kanibali. Żyli na wyspie w pobliżu Australii przez kilkaset lat nie niepokojeni przez białego człowieka. Mała 7-letnia dziewczynka była pierwszą istotą, jaką zobaczyli, inną niż oni sami…
Sabine w wieku 17 lat nie znała samochodów, nie widziała telewizora, a nawet nie umiała nosić butów. Potrafiła za to przepłynąć rzekę pełną krokodyli, huśtać się na lianach. Przyroda była jej placem zabaw, dżungla – domem. Uczyła dzikie dzieci przyjaźni i miłości, poczucia wspólnoty, lojalności podczas zabawy i niezabijania w kłótni. Przejęła od nich sztukę przetrwania wśród nieokiełznanej przyrody oraz plemienne reguły i rytuały. Jaka jest dzisiaj Sabine, wychowywane przez dwie zupełnie różne kultury? Czego uczy swoje dzieci? Czy potrafi egzystować w cywilizowanym świecie?”

r,id,d14yMTQ7dF5qcGc7c15rc2lhemtpO3VeaHR0cDovL2dldC0yLndwYXBpLndwLnBsLz9hPTY1NDk1NjkzJmY9MDAvMDAvOTAvMDAwMDkwMERfb3JpZ2luYWxfM0ZBMTlGMDlBQTcxMjIwQS5qcGc7ZnReMQ==

Pamiętam jak kilka lat temu było w Nimeczech głośno o tej książce. Stała się ona od razu po wydaniu prawdziwym bestsellerem. A jednak tyle lat musiało minąć, by trafiła wreszcie do mnie.
Dziś o świcie skończyłam czytać i wciąż jestem pod jej niesamowitym wrażeniem.

W swojej autobiograficznej książce Sabine opowiada o swoim życiu w środku indonezyjskiej dżungli na zachodniej części wyspy Nowa Gwinea. Daleko od jakiejkolwiek cywilizacji, a za to wśród prowadzącego ciągłe wojny plemienia Fayu.
Ale to nie jest zwykła opowieść jedynie o codzienności w dżungli. To mocno emocjonalna, głęboko poruszająca opowieść o tym, jaką moc ma w sobie Miłość. Miłość jako uniwersalna energia, która potrafi być silniesza niż każda nienawiść.

jj

Plemie Fayu, z szokującymi dla każdego Europejczyka tradycjami, skłócone między sobą, brutalne, siejące strach wśród innych plemion i same żyjące w nieustannym strachu. Powoli zmierzające w kierunku samozagłady. I oto wystarczyła jedna kochająca się rodzina, w której gościła po prostu Miłość. Serca pełne odwagi i mądrości. Zwyczajni ludzie. Iskierka, która raz rozpalona, przez lata odmieniła życie tak wielu.
I wróciły do Fayu przyjaźń, uśmiech, prawdziwa radość i poczucie bezpieczeństwa. Wróciła Miłość.

Sabine po powrocie do Niemiec musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami. Nauczyć się życia na nowo. Życia jakże innego, dla niej kompletnie nieznanego, napawającego ją wręcz przerażeniem. Życia w wielkomiejskich dżunglach. I chociaż okazało się ono dla niej momentami brutalne, to jednak w swoim sercu ma ona tę niezwyciężoną Iskierkę, która pomaga nam pokonać każdą przeszkodę. Miłość.

Książka jest niesamowita. Piękna. Poruszająca. Napisana prostym językiem. Ot tak po prostu od serca. Całości dopełniają liczne fotografie.
Jak najbardziej polecam.


W 2011 na podstawie książki został nakręcony film. Naprawdę warty obejrzenia.

Sabine rozdarta między dwoma kulturami, nie mogąca odnaleść sama w sobie gdzie naprawdę jest jej miejsce, napisała jeszcze dwie kolejne książki:
„Ruf des Dschungels” /polski tytuł „Zew dżungli”
„Jägerin und Gejagte” /brak polskiego wydania
Jej mama, Dosis Kuegler, opowiedziała o wszystkim ze swojej perspektywy w książce „Dschungeljahre: Mein Leben bei den Ureinwohnern West-Papuas” /brak polskiego wydania.