mój zielony piękniś

Atilla kiedy dziś myłam mu klatkę wyjątkowo nie uciekł. I nawet pozwolił sobie zrobić kilka zdjęć.

(zdjęcie przeniesione z mojego starego bloga)

Obserwował uważnie każdy mój ruch.

(zdjęcie przeniesione z mojego starego bloga)

 

I tak charakterystycznie przekręcał łebkiem słuchąc jak do niego mówiłam.

(zdjęcie przeniesione z mojego starego bloga)

I chociaż z ptakiem nie można się tak poprzytulać jak z psem czy kotem i nie da się go zabrać ze sobą na całą noc do do łóżka, ani pójść na spacer, ale i tak go kocham tego mojego zielonka. I chociaż wciąż jest nieśmiały, wciąż nie siada na rękę, to nie zamieniłabym go na żadnego w świecie kota czy innego sierściucha.
Wiem, że jeszcze się oswoi. Przyjdzie taki czas, że i Atillka przyleci do mnie na palec.
Mały zielony strachliwiec na razie z niego, ale jaki piękny i jaki kochany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *