niby-poezja-nie-poezja wieczorową porą

Byłam zwykłą babką ze zwykłymi problemami. Tak przynajmniej myślałam. Tak naprawdę nikt nie jest zwykły. Każdy jest na swój sposób jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Każdy jest prawdziwym cudem. Wystarczy sobie to po prostu uświadomić.
Byłam zatem na swój sposób zawsze wyjątkowa. Tylko sobie tego nie uświadamiałam. A może trochę jednak tak?

Aż wreszcie przyszło to do mnie.

Przychodzi w życiu czasem taki moment i się budzisz z takiego jakby snu. Nagle zaczynasz postrzegać wszystko inaczej. Widzisz więcej, rozumiesz więcej, czujesz więcej, wyraźniej, głębiej. Zaczyna wypełniać cię takie trudne do wypowiedzenia uczucie. I wtedy te zwykłe codzienne problemy stają się mniej ważne. Tak na dobrą sprawę one są wciąż takie same, ale to ty zmieniasz swoje do nich nastawienie. To co jeszcze niedawno wydawało się być katastrofą czy tragedią, staje się zwyczajnie doświadczeniem, które uczy. Spoglądasz na te dawne wielkie problemy i śmieszy cię wręcz twoje dawne dramatyzowanie. Problemy bywają różne, ale nigdy nie przerastają naszych możliwości. To, że nie radzimy sobie z nimi, to oznaka naszego do nich przywiązania. Im bardziej się wiążemy emocjonalnie z problemem, który mamy do pokonania, tym trudniej się z nim uporać.
I nagle to wiesz. Tak po prostu.

Nadal mam problemy. Ale nie dominują one mojego życia. Są jedynie dodatkiem. Nie stały się mniejsze. One wciąż sa takie same. Ale to ja mniej się do nich przywiązuję.
Kiedy się pojawiają szukam rozwiązania. Kiedy w swoim wnętrzu znajdę sposób, po prostu wprowadzam go w czyn. A potem ufam, że wszystko będzie dobrze. I… jest dobrze. Nie macie pojęcia jaką potężną moc ma zaufanie. Zaufanie do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *