uczcie się od swoich dzieci

Wczoraj przed spaniem rozmawiałam z dziećmi o tym, jak można znaleźć odpowiedzi w swoim sercu. O tym jak podejmować ważne i mniej ważne decyzje pytając się o radę swojej wewnętrznej mądrości. Moi chłopcy mają 12 i 13 lat, a czasem mam wrażenie, iz rozumieją dużo więcej niż niejden dorosły.

Czasem zastanawiam się skąd w nas dorosłych przeświadczenie, iż dzieci nic nie rozumieją. Prawda jest taka, że przeciętne dziecko ma dostęp do takiej mądrości, o której my możemy pomarzyć, bowiem oddzieliśmy się od niej na własne życzenie. I nie mam tu na myśli wiedzy, ale mądrość płynącą z naszego własnego wnętrza.

Zamiast uczyć nasze dzieci naszych nie zawsze właściwych reakcji, może powinniśmy się wreszcie naszym dzieciom uważnie przyjrzeć i zacząć się uczyć od nich.

Dziecko, które oddaje z chęcią swoje zabawki i jest to dla niego naturalne.
Dziecko, które uderzone przez rówieśnika, najpierw jest być może zdziwione, a potem prędzej się rozpłacze, niż uderzy w odwecie.
Dlaczego uczymy te dzieci, by zachowywały się tak jak my?
Dlaczego mówimy im, że nie może tak po prostu oddawać swoich zabawek. Że zamiast płakać powinno oddać.
Przykładów można by podawać tysiące.
Dlaczego to wszystko?
By nasze dziecko nie musiało być ofiarą?
By umiało sobie poradzić w tym brutalnym życiu?

A gdyby tak naturalną rzeczą stał się fakt, że można inaczej.
Gdyby wszystkie dzieci uczone były, że można inaczej.
Nie byłoby przyszłych ofiar. Bo może i nie byłoby oprawców.

Utopia?
No cóż. Nie taka znowu utopia.

Obserwowaliście wasze dzieci kiedy się bawią? Przysłuchajcie się uważnie temu co mówią. Wsłuchajcie się z uwagą w ten ich „świat fantazji”. Jeśli będziecie słuchać sercem, odkryjecie wielką mądrość w waszych dzieciach. Uczcie się od nich wrażliwości.
Uczcie się od nich gotowości do przyjęcia zmian. Uczcie się od nich otwartości na miłość.

Ja sama jeszcze kilka lat temu nie byłam taka mądra jak dziś. Kiedy mój Daniel mi opowiedział dawno temu, że widział alien, to się uśmiechałam i myślałam, że ma bujną fantazję. Gdy mi tłumaczył, że był babcią, poprawiałam go, że nie mógł być babcią. Nie rozumiałam tak wiele, z tego, co mi opowiadał.
Gdy mój Oliver widział jako mały chłopiec jakieś demony (???), starałam się mu pomóc, ale nie kapowałam, że mój strach wcale w niczym nie pomaga. Gdy przychodził i się skarżył, że dzieci go krzywdzą, dawałam mu nie takie rady, jakie dałabym mu dzisiaj.

Tak wiele czasu i szans zmarnowaliśmy. Tyle okazji i darów jako matka przegapiłam.
Na szczęście nigdy nie jest za późno, by się zacząć uczyć od swoich dzieci.

Dziś zamiast spędzac czas przed telewizorem leżę wieczorem z moimi synami i rozmawiamy o planetach, drodze mlecznej, galaktykach, atomach.
Rozmawiamy o tych różnych dziecięcych „fantazjach”. Rozmawiamy o tym, jak rozmawiać z własnym sercem. O tym, jak usłyszeć odpowiedzi.
To co dla dorosłych jest zwykła bujdą i „zmyślaniem”, dla dzieci jest wciąż oczywistością.

Czas najwyższy byście zaczęli się uczyć od swoich dzieci.