jedyne oczekiwanie / jedyny warunek wobec Przyjaźni

Bardzo przeżywam wszystkie konflikty / niedomówienia / spięcia / nieporozumienia z tymi, na których mi zależy. Nawet jeśli staram się tego po sobie nie pokazywać, to jednak potem przez długi czas czuję w sobie jakiś taki smutek, który zwyczajnie mnie przygnębia.
Próbuję zrozumieć, ale samemu nie zawsze to wychodzi.

Zdaję sobie sprawę, iż z jednej strony sama przyczyniłam się do owej sytuacji. Że może powiedziałam coś za dużo, że może lepiej było zachować swoje uwagi i przemyślenia dla siebie. Ale przecież miałam dobre intencje i wcale nie chodziło mi o to, by na siłę w kimś coś zmieniać. Zwyczajnie zareagowałam na wysłaną do mnie wcześniej prośbę.
Prośbę o szczerość.

Tylko tu właśnie zaczyna się problem.
Nie umiem udawać.

Jeśli kogoś traktuję za Przyjaciela, to jest to równoznaczne z tym, iż mam do tego kogoś zaufanie. Zaufanie do tego, by móc z tym Kimś być całkowicie szczerą. Bez udawania, bez ważenia słów i zastanawiania się nad tym jak opakowywać to co chcę powiedzieć, by było najbardziej podobne do tego, co owy Ktoś chce usłyszeć.
Nie umiem tak.
Nie umiem się bawić w takie gry.
Nie umiem udawać szczerości.

Jeśli ktoś chce być moim Przyjacielem, musi się liczyć z tym, że będę szczera naprawdę.

I oczekuję tego samego.
Jeśli jest we mnie coś, co Ty Przyjacielu nie pochwalasz, co Ci się we mnie nie podoba, co Cię drażni, męczy, przeszkadza, ogranicza itp, to po prostu szczerze mi to powiedz. Niekoniecznie się zaraz z tobą zgodzę, ale przynajmniej przemyślę, zastanowię się nad tym, czy przypadkiem nie masz racji. Nie wiem czy będę chciała i umiała owe coś w sobie zmienić, ale przynajmniej możemy szczerze o tym porozmawiać. To nam pomoże lepiej się zrozumieć. Takie rozmowy uważam za swego rodzaju dar dla mnie, bo pomagają mi dostrzec moje błędy, pomagają mi też lepiej zrozumieć i Ciebie.

Kiedy pojawiają się konflikty / niedomówienia / spięcia / nieporozumienia to znak, że nie do końca się zrozumieliśmy. To znak, że tutaj właśnie jest miejsce dla naszej całkowitej szczerości. Nie oznacza to, że mamy sobie ustępować, czy ulegać. Nie znaczy, że jedno ma drugiemu odebrać wolność bycia sobą. Zawsze można znaleźć drogę by pozostać sobą, ale jednocześnie nie zatracić w sobie wrażliwości na innych.

Nie oczekuję od moich Przyjaciół tego, byśmy we wszystkim się zgadzali. Byśmy mieli te same poglądy, zachowania, czy cokolwiek innego. Każdy mój Przyjaciel ma prawo do tego, by być całkowicie sobą, taki jaki naprawdę jest. Akceptuję i kocham go właśnie takiego. Nie oczekuję wzajemności uczuć, ani nawet uwagi i czasu, które ma mi poświęcać.

Jedyne czego oczekuję to właśnie szczerości. I tego, by i mi dano wolność bycia całkowicie szczerą.
Bez tego jedynego Przyjaźń dla mnie nie istnieje.

Jeśli ktoś ofiarowuje mi swoją Przyjaźń, musi ofiarować mi również wolność do bycia szczerą. Tak jak ja taką samą wolność Przyjacielowi daruję.
Jeśli darujemy sobie nawzajem ową wolność do szczerości, należy być za nią odpowiedzialnym i mieć do niej szacunek. Inaczej to wszystko nie ma sensu.
Inaczej możemy być tylko po prostu przyjaciółmi albo znajomymi.

PS. Zawsze jest dobra chwila do tego, by ze swoim Przyjacielem nadrobić szczerość.