pokochać siebie

Ostatnio zbyt często zdarzało mi się znowu wpadać w jakieś kompleksy. Wynajdowałam w sobie dziesiątki niedoskonałości i upatrywałam w nich przyczyny tego, że coś tam mi się nie układa. Bo przecież niby jestem za nudna, za stara, za gruba, za beznadziejna, za mało interesująca i co tam jeszcze.
Teraz sobie myślę, jaki to absurd.
Moje problemy nie wzięły się z tego, że jestm niedoskonała czy nieciekawa. Wzięły się z tego, że sama siebie przestałam kochać.

Obarczałam się różnego rodzaju wyrzutami sumienia, obwinianiem za to czy za tamto, ganieniem za to co nie wyszło. A ani razu sama się nie pochwaliłam. Za to co dobre, co mi się udało, za to co zrobiłam fajnego.

Dlaczego ogólnie jesteśmy dla siebie tacy surowi?
Zamiast dążyć za wszelką cenę do doskonałości, czas chyba najwyższy odkryć na nowo swoją niepowtarzalność. Docenić w sobie to, co jest w nas odrębnego, innego, co różni nas od innych. Przecież każdy z nas ma na ziemi swoją rolę do spełnienia. Kiedy zbyt często się krytykujemy, może się zdarzyć, iż nie dostrzegamy tej roli.

Tak sobie myślę, co z tego, że zdarzały mi się błędy i niewłaściwe wybory. Pomyłki są stopniami prowadzącymi do celu. Po co więc się za nie karać? Czyż nie lepiej łagodnie się im przygladnąć i odczytać ja jako nauki.

Koniec z negatywnymi myślami pod swoim adresem. Zasługuję na szacunek i miłość. Od siebie samej przede wszystkim. Jestem super babką i mam cudowne narzędzia, którymi obdarzył mnie Bóg. Mam dwie ręce i umysł. I mam serce. I mogę z tym zrobić bardzo wiele.

To ode mnie zależy jak będę spędzać na ziemi swój czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *