co mam wreszcie przestać karmić?

Wczoraj niechcąco wylałam na siebie cały kubek dopiero co zaparzonej herbaty, parząc sobie mocno lewą pierś, brzuch i rękę. Najbardziej pierś. Jak już sama sobie udzieliłam pierwszej pomocy i kiedy minął pierwszy szok, zapytałam co to doświadczenie chcialo mi uświadomić? Jaki jest jego głębszy przekaz? Co dzięki temu mogę wreszcie zobaczyć. Może takie doszukiwanie się przekazu czy znaku we wszystkim… czytaj dalejco mam wreszcie przestać karmić?

żaden moment nie jest jedynie zwyczajny

Kiedyś, już jakiś czas temu był taki filmik Wiedźmy Anny, w którym opowiada ona o tym, jak to dobrze jest zadedykować energię, którą wprawiamy w ruch podczas różnych rzeczy, jakie codziennie robimy i sobie to zapisać w swojej powiedzmy Księdze Blasków. Sama Wiedźma Anna może nie jest jakimś guru ani ideałem i ma sporo za uszami, ale jestem wdzięczna jej… czytaj dalejżaden moment nie jest jedynie zwyczajny

zapraszam swoją Wściekłość do Tańca

Ci, którzy mnie znają nieco dłużej i nieco bardziej, doskonale wiedzą, iż byłam i nadal jestem osobą mocno emocjonalną. Nie uważam bym nie ogarniała swoich emocji. Ogarniam, ale dość intensywnie się one u mnie manifestują. Pozwalam im przeze mnie przepłynąć z całą ich mocą. Nie zatrzymuję ich, nie duszę, nie wałkuję, nie roztrząsam. Przychodzi radość czy smutek, czułość czy wściekłość,… czytaj dalejzapraszam swoją Wściekłość do Tańca

małe wielkie prywatne oświecenie

Doznałam wczoraj swoistego małego prywatnego (bo dotyczącego mnie) oświecenia. Opowiem wam o tym jak sama sobie zrobiłam kuku i o tym jak wreszcie się z tego kuku sama uwolniłam. Nie bardzo wiem jak zacząć, by to miało ręce i nogi, ale po prostu napiszę jak mi to popłynie. Powinnam może tu wyjaśnić, że jestem poliamoryczna. A przynajmniej z całą pewnością… czytaj dalejmałe wielkie prywatne oświecenie

spala się, zmienia, układa na nowo

Sobota – Niedziela – Poniedziałek Nawet nie wiem jak to ująć w słowa. W sobotę zaczęło się dziać. Nie, nic na zewnątrz, ale wewnątrz mnie. Jakbym dostała małpiego umysłu. Totalny chaos. Wulkan. Chaos. Szaleństwo. To nawet nie były emocje, które mną targały. Tylko myśli. Już wcześniej zdarzały mi się czasem podobne jazdy. Teraz jednak było odrobinę inaczej. Pierwszy raz potrafiłam… czytaj dalejspala się, zmienia, układa na nowo

czerp, ładuj, działaj

Jestem dość sensytywna i każda pełnia to dla mnie czas niejako jeszcze większej wrażliwości na energie. Ale chyba pierwszy raz towarzyszyło mi takie silne uczucie, które nawet trudno mi ująć w słowa. Po prostu czuję wyraźną zmianę. Jakby jakiś etap definitywnie się wypełnil, dobiegł końca i jakbym przechodziła teraz przez jakąś bramę. Taki czas przejścia, gdzie odeszło już to, co… czytaj dalejczerp, ładuj, działaj

z uśmiechem w deszcz

Coś koło południa wyszłam z domu, by udać się nad rzekę. Przed klatką zobaczyłam, iż krzaczek jaki tam całkiem niedawno posadzili wypuścił takie piękne jakby pączki. Nie wiem co to za krzaczek ale jego widok dzisiaj jakoś tak dodał mi siły i motywacji. Przydało mi się bardzo, bo nie fruwam dziś z tą lekkością, jaka towarzyszyła mi wczoraj. Nie żeby… czytaj dalejz uśmiechem w deszcz

Tatanka

Jeszcze wczoraj całkiem na wyczucie wybrałam go spośród innych Kamieni, by zabrać go do domu i pomalować. Wieczorem wyciągnęłam pędzle i farby. Jednak z tym malowaniem tym razem nie było tak prosto. Tatanka poprosił bowiem o przywrócenie mu rogów. Spojrzałam na to wgłębienie w nim, dokładnie tam gdzie właśnie powinien być róg. Prawie jakbym zaglądała wgłąb niego samego. „Dostaniesz rogi”… czytaj dalejTatanka

otwieram ramiona, kocham

Założyłam znowu czerwoną sukienkę, kurtkę, szalik i z radością powędrowałam nad rzekę. Jak opowiedzieć, jak wyśpiewać, jak wymalować to poczucie pełni jakie mi dziś towarzyszylo? Rozpierało od środka szczęściem, radością, lekkością. Tak po prostu, bez powodu. Magia Życia. Jak opowiedzieć to, z jaką radością powitałam zieloną enklawę i szum rzeki. Jak wyśpiewać czułość z jaką powitała mnie Marie pozwalając się… czytaj dalejotwieram ramiona, kocham

na nowej ścieżce

Po małej dwudniowej przerwie pomaszerowałam dziś znowu w kierunku rzeki. Pusta droga, chłodny wiatr, nadal boląca noga i witające mnie wrony. Zielona enklawa nad rzeką wciąż jest zielona, tak jakby jesień jeszcze tam nie dotarła. W rzecze przybyło nieco wody. Cisza, żadnych spacerowiczów z pieskami, ptaków też dużo mniej niż kiedy tu byłam ostatnio. A jednak czuję jakbym wróciła do… czytaj dalejna nowej ścieżce

czarnowrony

Postanowiłam , iż idąc dziś do Kamieni bardziej się przyjrzę ptakom. I konkretnie chodziło mi o krukowate. Jedna para kruków zamieszkała wśród drzew tuż za moim blokiem. Znam ich nawoływania, nieraz miałam okazję się przyglądać ciekawym scenkom z ich życia, włącznie z tym jak przeganiały tu czasem polującego krogulca. Z moich wycieczek do Kamieni wiem, że nad rzeką, właśnie tam… czytaj dalejczarnowrony

wiatr i drugi prezent od Marie

Kiedy szłam wzdłuż pół nad rzekę, zwykle towarzyszyło mi w tej wędrówce nawoływanie wron i srok. Dziś przegonił je wiatr. Targał moje włosy, szarpnął czasem swetrem, głośniej, mocniej. Potem na chwilkę przycichał, znikał, by pojawić się znowu za kilka minut mocniejszym szarpnięciem… Weszłam w zieloną enklawę nad rzeką. Nagle cisza. Wiatr jakby całkiem zamilknął. Na chwilę. Przywitałam się z rzeką…. czytaj dalejwiatr i drugi prezent od Marie

podarunek od Wierzby

Uśmiecham się. Dzisiejszy dzień był takim idealnym przykładem na to, żeby po prostu poddać się temu co przyjdzie, posłuchać wody i popłynąć na fali. Szłam w kierunku rzeki na spotkanie z moimi Kamieniami. Pogoda nadal cudowna, wprost wymarzona do takich wędrówek. Idę sobie więc i idę… i w pewnym momencie przyłapałam się na tym, iż zamiast po prostu cieszyć się… czytaj dalejpodarunek od Wierzby

najpierw staraj się rozpoznawać sama siebie

Czekały na mnie w swoim gniazdku utulone przez wierzbę. Słoneczko akurat pieściło je swoimi promieniami, rzeczka i ptaki zabawiały swoimi opowieściami. Ot, dobrze im tam. Chcą się tym byciem w poczuciu dobrze podzielić i ze mną. Aby nie było ono jedynie przelotnym gościem, ale zamieszkało już na stałe w moim sercu. Słucham zatem ich opowieści. Słucham i próbuję to zrozumieć…. czytaj dalejnajpierw staraj się rozpoznawać sama siebie

Jaskier – między białym a czarnym

Dziś poszłam nad rzekę i na spotkanie z moimi Kamieniami znowu w samotności. Pogoda nadal cudowna. No po prostu Wszechświat wspiera mnie na całego w tych wędrówkach. Idąc tam podziwiałam przydrożne kwiatki. Widziałam je już tyle razy, ale dopiero od czasu rozmów z Luią, spoglądam na nie zupełnie inaczej. To właśnie je wybrałam sobie dzisiaj na bliższe poznanie. I oto… czytaj dalejJaskier – między białym a czarnym

ja to inny ty

Przyjechali do nas siostra mojego męża i jej chłopak. Nie widujemy się zbyt często, więc ucieszyliśmy się na tą ich wizytę. Zapowiadał się nam fajny dzień spędzony w rodzinnym gronie. No i tu pojawia się kwestia wyprawy na spotkanie z Kamieniami. No bo przecież sama wzięłam na siebie wyzwanie i powinno być tak, jak wymyśliłam to sobie od początku. Czy… czytaj dalejja to inny ty

Rafael

Jaki to był piękny dzień. Gorąco, chyba z 27 stopni. Można by myśleć, iż to pełnia lata, a nie środek października. Powędrowałam oczywiście nad rzekę. Przy okazji taka ciekawostka, na którą zwróciłam uwagę przedwczoraj, ale dopiero dziś zrobiłam zdjęcie. Otóż aby dojść nad rzekę, muszę iść taką drogą, która prowadzi wzdłuż torów i pól. No ale ciekawe jest to, iż… czytaj dalejRafael

Księżniczka i Książę

Poszłam nad rzekę dziś nieco później niż zwykle. No, właściwie tuż przed zapadnięciem zmroku. To zupełnie inna wyprawa, inne energie, kiedy się idzie o takiej porze. Kiedy dotarłam nad rzekę było tam już zupełnie ciemno. Weszłam między drzewa i mimo że naprawdę nic nie widziałam, odszukałam tę wierzbę, w ramionach której czekały Kamienie. Nie mam telefonu komórkowego, więc to nie… czytaj dalejKsiężniczka i Książę

w babskim kamiennym kręgu

Wybrałam się dziś nad rzekę jeszcze przed południem. Cieszyłam się na to spotkanie z Kamieniami. Byłam może w połowie drogi, kiedy dosłownie już je poczułam i usłyszałam ich szepty. Witałam się z nimi jak z dobrymi kumplami. Zamieniliśmy kilka miłych myśli, kiedy nagle zdałam sobie sprawę, że przecież jeszcze nawet nie dotarłam do rzeki. – „Jakim cudem ja z wami… czytaj dalejw babskim kamiennym kręgu

lekcje Fyonna – sczytuj informacje

Poszłam nad rzekę na spotkanie z Kamieniami. Pogoda była po prostu prześliczna, wręcz wymarzona na taki spacer. Niebo bez chmurek, słoneczko grzało mi w plecy, leciutkie powiewy wiaterku pieściły delikatnymi muśnięciami. Czyż można dostać od Wszechświata cudowniejsze wsparcie? Nad rzeką powitała mnie zieloność trawy i drzew, nawoływania kruków oraz oczywiście śpiew wody. W mojej ręce pojawił się Fyonn. Ściągnęłam buty… czytaj dalejlekcje Fyonna – sczytuj informacje

zadanie od Luii

Ubrana w czerwoną sukienkę, poszłam na spotkanie z moimi kamykami dziś nieco wcześniej. Trawa wciąż była mokra od rosy. Powietrze pachniało cudnie jesienią. Moja gromadka czekała już na mnie. Przywitałam i poprzytulałam się z każdym Kamieniem oddzielnie. Przez te kilka dni stały mi się bliskie. Jak przyjaciele, ale i wspaniali nauczyciele.   Dziś dostałam zresztą wyjątkową lekcję. I to taką,… czytaj dalejzadanie od Luii

Tatanka

Miałam dzisiaj nieco słabszy dzień. Mimo słonecznej pogody za oknem, dopadła mnie jakaś taka dziwna ospałość. Na samo wspomnienie o dzisiejszym wyjściu nad rzekę, już nie tylko Fazula, ale dosłownie wszystko we mnie chciało bojkotować. Jednak i tak po obiedzie włożyłam na nogi adidasy, do torebki schowałam butelkę z żelem chia i wyszłam z domu. No i jak zawsze zaraz… czytaj dalejTatanka

Jonas, Goliat, Anika, Szary

Po śniadaniu, które jak to w niedzielę zjedliśmy póżno, bo dopiero o 11-tej, ściągnęłam sukienkę, założylam jeansy, buzę i adidasy. Pierwszy raz od jakiegoś roku ubierałam spodnie, ale tak poczułam, że dziś chcę właśnie iść w spodniach. Mimo, że znowu miałam lekkie zakwasy, to nie mogłam się już doczekać mojej wyprawy nad rzekę do kamieni.   Wyszłam z domu. Na… czytaj dalejJonas, Goliat, Anika, Szary

pierwsze dwa, Jonas i Goliat

Już rano zwlekając się z łóżka, poczułam że mnie bolą jakieś takie mięśnie, o których zapomniałam, że je mam. Lekkie zakwasy po wczorajszej wyprawie i noszeniu kamieni. Ewidentny dowód na to, jaki ze mnie zdechlak. Tzn już od dawna to wiem, ale jakoś tak nie bardzo chciałam cokolwiek z tym zrobić. A teraz się okazuje, że 2,5 godziny łażenia i… czytaj dalejpierwsze dwa, Jonas i Goliat

12 kamieni

Szukałam zadania odpowiedniego dla mnie. Takiego wyzwania, które mogłabym sobie zrobić na jakiś czas, już chociażby po to by wytrwać w czymś dłużej niż moje standartowe 3 dni. No to  wreszcie mam . Choć to niesamowite w jaki sposób owe zadanie do mnie przyszło. Odsłuchiwałam po raz któryś tam pewien filmik Ewelinki Stępnickiej. I dopiero dziś usłyszałam w nim opowieść… czytaj dalej12 kamieni

słowa – żywe istoty

Układałam dziś w takiej szufladzie, w której trzymam różne rzeczy do podarowania. I chociaż zaglądam do niej często, to chyba pierwszy raz od bardzo dawna wyjęłam z niej wszystko, by zrobić nowy porządek. I wtedy zobaczyłam całkiem z tylu, na jej dnie woreczek, a w nim jakieś kartki i koperty. Sama musiałam ten pakuneczek tam kiedyś włożyć i leżał zapomniany,… czytaj dalejsłowa – żywe istoty

po prostu płynie

Dużo się zmieniło od mojej sesji regresingowej. Malowanie, ale w ogóle tworzenie nabrało jakby zupełnie innej jakości. Wiem czemu to zawdzięczam i niby nie powinnam być zadziwiona, a jednak jestem. W pozytywnym sensie. Tzn. zadziwia (ale i raduje) mnie właśnie owa zmiana, którą wyraźnie odczuwam. Bo dopiero w trakcie malowania w pełni poczułam jak ta energia twórcza w pełni sobie… czytaj dalejpo prostu płynie