magiczne księgi – Łabędź

Po prostu musiał przypłynąć. Tak idealnie dopełnia to przesłanie, o jakim opowiada piosenką swojej duszy Ewelinka Stępnicka: „nie jesteś problemem do naprawienia, ale cudem do odkrycia.”

Jest we mnie ogromna wdzieczność. I chciałabym by te przepiękne przesłanie, owa świadomość, iż jestem cudem, że każdy z nas jest takim cudem do odkrycia coraz bardziej zakotwiczała się w naszych sercach.

magiczne księgi – Paw

Paw, królewski ptak, posłaniec bogów, od zawsze mnie przyciągał. Pawie piórka, pawie kolorki, pawie przesłanie. Zawsze kiedy zapomnam o samej sobie, paw w jakiś magiczny sposób pojawia się i przypomina. Ta księga jest takim moim wyrazem wdzięczności wobec pawia. I by uhonorować go po królewsku, jak na pawia przystało, nawet kartki otrzymały złoty rand.

magiczne księgi – Wilk

Na pierwszą księgę wybrałam motyw z wilkiem. To taka mała kopia obrazu namalowanego kiedyś dla mojego Olivera. Oj, przyznaję, malowanie na księdze zamiast na płótnie przy sztalugach to zupełnie inne doświadczenie. Ale sprawiło mi równie wiele radości. Dopieszczałam więc to swoje nowe dzieło z prawdziwą czułością, z miłością i błogosławieństwem.  Aby samo w sobie było takim swoistym blaskiem, w tej pierwszej wymalowanej przeze mnie księdze blasków.

 

 

 

 

 

magiczne księgi – obrazy w nowej odsłonie

Jakiś czas temu szukałam sama dla siebie jakieś pięknej księgi, która mogłaby mi posłużyć jako taka moja osobista, magiczna Księga Blasków. Dłuuuuugo szukałam w internecie takiej, która naprawdę by mi się podobała od pierwszego wejrzenia. No ale wreszcie znalazłam. Przybyła do mnie aż zza oceanu. I chociaż zachwycała mnie ona jako ona, to już mniej zachwycająca była jej cena. I wtedy właśnie pomyślałam, iż przecież ja sama potrafię również wyczarować taką ksiżkę. No dobra, może nie całkiem od początku, ale przynajmniej mogłabym gotowe już małe księgi farbami przemienić w magiczne małe księgi.

Księgi Snów
Księgi Blasków
Księgi Wdzięczności
Księgi Małych Cudów

Co tam duszy  się w takiej księdze zamarzy zapisać.

Najpierw trzeba było znaleźć same księgi, z okładkami oprawionymi w lniane płótno.  I koniecznie z kartkami takimi, na których można pisać piórem bez obawy, że atrament będzie się rozlewał jak w bibule. Ale wiadomo, kto szuka ten znajdzie. Tak i ja wreszcie znalazłam. Kupiłam pierwsze trzy na próbę, a potem zabrałam się za malowanie. I tak powstały moje pierwsze magiczne księgi.