12 kamieni – moja galeria – Tatanka

Jeszcze wczoraj całkiem na wyczucie wybrałam go spośród innych Kamieni, by zabrać go do domu i pomalować.
Wieczorem wyciągnęłam pędzle i farby. Jednak z tym malowaniem tym razem nie było tak prosto. Tatanka poprosił bowiem o przywrócenie mu rogów. Spojrzałam na to wgłębienie w nim, dokładnie tam gdzie właśnie powinien być róg. Prawie jakbym zaglądała wgłąb niego samego. „Dostaniesz rogi” – obiecałam mu. No ale to przywracanie rogów wymagało nieco więcej czasu i tak Tatanka dopiero dziś wyłonił się całkowicie spod mojego pędzla.

Akurat dziś, kiedy jest dzień pełni. I kiedy Księżyc znajduje się w znaku Byka. Jak dodatkowy przekaz…

Wczoraj nad rzeką otwierałam ramiona, by otworzyć sama siebie na przyjmowanie.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, co przyniosą mi najbliższe godziny.
Wieczorem wrócił do mnie Ktoś, kogo niedawno puszczałam wolno. Tam nad rzeką jakbym przygotowała się na to otwarcie, bym potrafila go znowu przyjąć. Z miłością. Powrócił Przyjaciel. Nowe warunki, nowe granice, w jakimś sensie nowi my.
Rozpościeram ramiona i uczę się przyjmować, otwierać siebie i moje serce bardziej, na przyjmowanie Obfitości jaką obdarza mnie Życie.

Tatanka, Kamienny Biały Bizon.
Księżyc w pełni w znaku Byka.
To czas otwarcia się z zaufaniem na dary Wszechświata.
I czas dzielenia się swoją pełnią.

Tatanka

Moja Galeria – Synteza Wsparcia

W poniedzialek miałam robione odczyty z Kroniki Akaszy. Było to niezwykle cudowne doświadczenie i – po prostu wiem to – mocno popchnęło mnie do przodu.  To nie tylko informacje jakie do mnie do przyszły tak zadziałały, ale również moj wkład w ten proces. Podczas odczytów dostałam jakby zadanie, aby zrobić przez 3 dni taką rodową Synetezę Wsparcia. Nie miałam  wtedy jeszcze pojęcia jak, ale wiedziałam, iż stawię się do tego zadania.

A potem przez trzy kolejne dni malowałam obraz. I był to cudowny proces, który ukazywał się stopniowo. I stopniowo otwierał mnie samą nie tylko na przyjęcie w PEŁNI tych wszystkich darów jakie otrzymałam od rodu Mamy i Taty, ale też dbania o nie i stawienia się do zadania, jakie owe dary ze sobą dla mnie przyniosły.

dzień pierwszy:

dzień drugi:

dzień trzeci:

„Synteza Wsparcia” (2018), akryl na płótnie, 70 x 50 x 3 cm

Jestem pełna wdzięczności do tego co się zadziało. I dla samej siebie, że potrafiłam świadomie to wybrać.

magiczne księgi – Łabędź

Po prostu musiał przypłynąć. Tak idealnie dopełnia to przesłanie, o jakim opowiada piosenką swojej duszy Ewelinka Stępnicka: „nie jesteś problemem do naprawienia, ale cudem do odkrycia.”

Jest we mnie ogromna wdzieczność. I chciałabym by te przepiękne przesłanie, owa świadomość, iż jestem cudem, że każdy z nas jest takim cudem do odkrycia coraz bardziej zakotwiczała się w naszych sercach.

moja galeria – W pokłonie dla Joni

„W pokłonie dla Joni” (2018), akryl na płótnie 50 x 50 cm

W akcie szacunku, wdzięczności, uzdrowienia dla mojej wewnętrznej Lilith, mojej kobiecości,seksualności, kobiety która byłam, jestem i jeszcze kiedykolwiek będę.
Ten proces jeszcze się dzieje. Ten obraz może jest dopiero pierwszym. Nie wiem.

Ale wiem, że nikt inny nie zrobi tego za mnie.
Jestem CUDem. A to oznacza, że czas również w CUDzie wziąć odpowiedzialność i moc w swoje rece.
Kocham.
Dziękuję.
Ufam.

moja galeria – Kocham cię zawsze

Te dwa obrazy namalowałam dla Miry. Bo to było jej spotkanie z Orłem. Długo się Mireczka naczekać musiała, bo chociaż od tylu miesięcy wiedziałam co mam namalować, to nie do końca czułam. Ale nic nie dzieje się przypadkiem…
Teraz stało się najpiękniejszym momentem dla tego obrazu.

„Kocham cię zawsze” (2018), akryl na płótnie, 50 x 80 x 3 cm

Kocham cię zawsze.

„Spotkanie z Duszą”, (2018) akryl na płótnie, 70 x 50 x 3 cm

moja galeria – Sroka

Sroka… Tak jakoś sie pchała i pchała i chociaż zaczynając malując obraz, tło najpierw, jeszcze w ogóle nie wiedziałam co pojawi się potem, to jednak sroczka się upomniała o uwagę.

„Sroka” (2018), akryl na plótnie, 50 x 70 cm

Przeczytałam sobie dziś, co jakiś czas temu napisałam o mocy sroki i zadziwłam sie jak bardzo to się wpasowało do wczorajszej lekcji o wdzięczności (robię akurat kurs u Ewelinki Stepnickiej i jest tam taka lekcja).
Dla mnie sroka to taki ptak, który bardzo fajnie symbolizuje naszą dusze. Mam na myśli to, że każdy z nas zna przecież sroki, bo żyją tak blisko nas i aby je spotkać nie trzeba się udawać na jakieś specjalne łono natury. A mimo to, chociaż spotyka się je na codzień, nie zawsze dostrzega ich piękno, ich cudowność, ich niezwykłą mądrość. Sroki wrzeszczą za oknem i czasem ich skrzek wręcz denerwuje. A to prawie tak samo jak nasza dusza, która woła i woła do nas, a my czasem jak te dupki, nie chcemy jej słuchać. No i te biało czarne piórka. Tak naprawdę to tylko sie wydaje, że sroki sa biało-czarne. Bo jeśli się im uważnie przyjrzymy, to zobaczymy, że ich czarne piórka mienią się opalizująco na szmaragdowo czy szafirowo. Czyż nie jest dokładnie tak samo w tych naszych cierpieniach, trudnościach i tym wszystkim co postrzegamy jako ciemne strony życia. Tam też kryją sie takie szmaragdowo -szafirowe skarby.

moja galeria – niedźwiadki

Dawno już nie malowałam na drewienkach, a wciąż tyle ich jeszcza mam. I tak wczoraj późnym wieczorem wreszcie mnie ona znowu przywołały. Wyciągnełam zatem farby, pędzle i tak oto  różne niedźwiadki się pojawiły.

Koala – akryl na drewienku brzozowym
Niedźwiadek – akryl na drewienku brzozowym
Niedźwiedź – akryl na drewienku modrzewiowym

magiczne księgi – Paw

Paw, królewski ptak, posłaniec bogów, od zawsze mnie przyciągał. Pawie piórka, pawie kolorki, pawie przesłanie. Zawsze kiedy zapomnam o samej sobie, paw w jakiś magiczny sposób pojawia się i przypomina. Ta księga jest takim moim wyrazem wdzięczności wobec pawia. I by uhonorować go po królewsku, jak na pawia przystało, nawet kartki otrzymały złoty rand.

magiczne księgi – Wilk

Na pierwszą księgę wybrałam motyw z wilkiem. To taka mała kopia obrazu namalowanego kiedyś dla mojego Olivera. Oj, przyznaję, malowanie na księdze zamiast na płótnie przy sztalugach to zupełnie inne doświadczenie. Ale sprawiło mi równie wiele radości. Dopieszczałam więc to swoje nowe dzieło z prawdziwą czułością, z miłością i błogosławieństwem.  Aby samo w sobie było takim swoistym blaskiem, w tej pierwszej wymalowanej przeze mnie księdze blasków.

 

 

 

 

 

magiczne księgi – obrazy w nowej odsłonie

Jakiś czas temu szukałam sama dla siebie jakieś pięknej księgi, która mogłaby mi posłużyć jako taka moja osobista, magiczna Księga Blasków. Dłuuuuugo szukałam w internecie takiej, która naprawdę by mi się podobała od pierwszego wejrzenia. No ale wreszcie znalazłam. Przybyła do mnie aż zza oceanu. I chociaż zachwycała mnie ona jako ona, to już mniej zachwycająca była jej cena. I wtedy właśnie pomyślałam, iż przecież ja sama potrafię również wyczarować taką ksiżkę. No dobra, może nie całkiem od początku, ale przynajmniej mogłabym gotowe już małe księgi farbami przemienić w magiczne małe księgi.

Księgi Snów
Księgi Blasków
Księgi Wdzięczności
Księgi Małych Cudów

Co tam duszy  się w takiej księdze zamarzy zapisać.

Najpierw trzeba było znaleźć same księgi, z okładkami oprawionymi w lniane płótno.  I koniecznie z kartkami takimi, na których można pisać piórem bez obawy, że atrament będzie się rozlewał jak w bibule. Ale wiadomo, kto szuka ten znajdzie. Tak i ja wreszcie znalazłam. Kupiłam pierwsze trzy na próbę, a potem zabrałam się za malowanie. I tak powstały moje pierwsze magiczne księgi.

łapacze snów – dla Darii

Oczywiście z pawimi piórami, a także piórem kruczym i meleńkim sójkowym. I kilkoma kogucimi. W pierwotnej wersji łapacz miał nieco inne kolorki, więc poprawiłam, aby wprowadzić do niego tę ciemną zieleń. Daria jest jak wróżka z baśniowego świata, siostra elficka, czarodziejka słowa. Oby ten łapacz pomógl jej śnić jeszcze piekniejsze, prawdziwe szamańkie sny.

dla Darii

łapacze snów – mój

Tego łapacza zrobiłam dla samej siebie. Jest to szczgólny łapacz, bo zasilają go pióra aż 8 gatunków ptaków (8 jest dla mnie szczególną liczbą, bo to moja liczba urodzeniowa). I tak jest tam po jednym piórze kruka, dzikiego indyka, sroki i  bażanta oraz po dwa piórka perliczki, koguta, kaczki krzyżówki i sójki.

Na zdjęciu tego nie widać, ale te naturalne pióra mają naprawdę piękne kolory. Czarne pióro sroki błyszczy w świetle opalizującą zielenią, krucze wydaje się być czasem aż granatowe. Te od kaczki czy sójki są cudem same w sobie. Każde z tych piór z osobna po prostu mnie zachwyca. A razem tworzą coś niesamowicie pięknego w energiach, przynajmniej dla mnie.

mój