moja galeria – Noc świetlików

„Noc świetlików” (2015), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Historia tego obrazu jest trochę długa i zagmatwana. A raczej historia jego powstawania. Bo najpierw, kilka miesięcy temu pomalałam całe płótno na w kolorze karminowej czerwieni. Wcale nie miałam dokładnego pomysłu co tam namaluję. Albo raczej miałam, tylko że ten pomysł ciągle się zmieniał i w końcu nie namalowałam nic. Potem naoglądałam się w necie filmików z różnymi technikami malarskimi. Takie mieszanie, chlapanie farb, alkoholu, rozprowadzanie suszarką itp. No i chciałam poeksperymentować. A że akurat nie bardzo miałam na czym, to padło na to właśnie pomalowane na czerwone płótno. Eksperymentowałam, a płótno zmieniało kolory z karminowej czerwieni na turkusowy. Potem z turkusowego na okrę, siennę, potem znowu na fiolet. Eksperymenty  jedynie mi pokazały, iż te techniki chyba nie są dla mnie, ale fajnie było popróbować te wszystkie chlapnia. Potem płótno wylądowało na kilka tygodni czy miesięcy za szafę. No ale w końcu je wyciągnęłam i stwierdziłam, iż przecież szkoda tak po prostu je porzucić. Te wszystkie poprzednie warstwy farby trochę go sfatygowały i nie nadawało się już na każdy obraz. Ale na noc ze świetlikami jak najbardziej.

moja galeria – Ania i wilk

„Ania i wilk” (2014), akryl na płótnie, 50 x 70 cm

Obraz jest z dedykacją dla Ani Ś. z wielkimi podziękowaniami za ogrom serca i światełko, które ma w sobie. Za te wszystkie chwile, w któych nawet o tym niewiedząc mi pomogła znaleźć drogę do samej siebie. Za to, że swoją osobą inspiruje, motywuje, ogrzewa, uczy pokory i Miłości. I przypomina o tym, co jest w każdym z nas. Dziękuję Aniu.

moja galeria – Czerwony Kapturek

Zapowiadało się dość mrocznie.

I w sumie miało tak być, ale nie do końca mi to wyszło. Bo mroczny las w efekcie końcowym wygląda nieco jak wcale nie straszny park. Ale no cóż. Wciąż maluję koncówkami farb i wciąż mam problemy z malowaniem ludzi. Ale co tam, liczy się to, iż malowanie jest dla mnie wielką radością. Skąd pomysł na takiego Czerwonego Kapturka? Bo to takie tylko symboliczne przedstawienie całkiem innych ukrytych treści. I właśnie to lubię w obrazach najbardziej. Nigdy nie są tak jednoznaczne w treści jak słowa.

„Czerwony Kapturek” (2014), akryl na płótnie, 80 x 60 cm

moja galeria – Drzewo życia

„Drzewo zycia” (2014), akryl i guziki na płótnie , 50 x 70 cm

Za szafą miałam jeszcze dwa blejtramy, które teoretycznie nadawały się już do wywalenia. A to dlatego, że napaciane na nich było już nawet sama nie wiem ile warstw farby. Początki obrazów których nigdy nie skończyłam. Bo albo mi się odwidziało, albo mimo że chciałam bardzo malować, to po kilku muśnięciach pędzlem okazywało się, iż nie umiem. Coś mnie blokowało. I tak jak w tamtych miesiącach moje życie było bardzo trudne, tak też malowanie zupełnie mi nie szło. W efekcie praktycznie zniszczyłam dwa duże płótna, ale było mi żal ich wyrzucić. No i mam w sobie przekonanie, że podobnie jak w życiu, zawsze jest jakaś szansa na to, by naprawić to co się popsuło.

Tym sposobem powstał ten obraz. Namalowany ostatkami farb (chciałam powykańczać resztki z kilku tubek) na bardzo napacianym płótnie, gdzie pod spodem przebijały struktury wcześniejszych niby-tworów. Efekt może i też wyszedł napaciany, ale potraktowałam ten obraz jako ponowne oswajanie się z malowaniem.

No i przydały mi się tu kupione za grosze w Rossmanie guziczki. I może całościowo obraz nie jest jakiś super, ale przynajmniej uratowałam stare nap[aciane zniszczone płótno. I to mnie cieszy.

moja galeria – Bafkowy świat

„Bafkowy świat” (2013), akryl na płótnie, 50 x 70 cm

Skończyłam właśnie malować obraz, który zaczęłam kilka dni temu. Właściwie był już prawie cały namalowany, potrzebowałam jedynie dokończyć kilka rzeczy.
W początkowej wizji miało tam być jeszcze kilka szczegółów, ale w trakcie malowania jednak z nich zrezygnowałam.

Malowanie tego obrazu było dla mnie nieco wyzwaniem.  Po pierwsze brakowało mi kilku podstawowych kolorów, np zwykłego zielonego. Musiałam ciągle mieszać żółty z niebieskim.
No i był to pierwszy obraz, który jest poniekąd portretem…

moja galeria – Elfi ogród

„Elfi ogród” (2013), akryl na płótnie, 70 x 100 cm

Wreszcie skończyłam.
I jestem z siebie dumna. Obraz bardzo mi się podoba. Jest taki mój.

Nie wiem czy to widać na zbliżeniu, ale elfka ma pomalowane skrzydełka lakierem ze świecącym na zielono brokatem. Te skrzydełka na obrazie tak pięknie blyszczą. Na zdjęciu jednak tego tak nie widać.

zbliżenie na elfkę

A co do malowania to obojętnie co na końcu powstanie, to jednak uwielbiam ten czas spędzony przy farbach. To takie fajne jest robić coś, co wydobywa z nas radość, co pomaga się wyciszyć, sharmonizować, dotknąć jakiegoś takiego miejsca w środku, w którym jesteśmy sami ze sobą i dobrze nam.
Obojętnie co to jest.

moja galeria – Sen Shonta

„Sen Shonta” (2012), akryl na płótnie, 50 x 70 cm

Shont miał sen. Ten jego sen zainspirował mnie do namalowania tego obrazu. Poprosiłam więc Shonta, by zrobił zdjecie. To miało być szczególne zdjęcie. „Masz dziwne prośby” – skwitował, ale zdjęcie dostałam. Mogłam więc dokończyć malować tę niespodziankę dla Shonta. Bo ten obraz jest nie tylko z dedykacją dla niego, ale naprawdę dla niego.

A śpiący Shont? Nawet całkiem podobny wyszedł, powiem wam.

moja galeria – Monolit

„Monolit” (2012), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Zdaję sobie sprawę z tego, że obraz jest inny od tych namalowanych przeze mnie dotychczas, ale to nic. Nie wiem dlaczego jest właśnie taki. Ale takiego go zobaczyłam w sobie, takiego go poczułam. To taki obraz, który opowiada symbolicznie o samotności „monolitów”. Pod twardą skorupą najczęściej kryje się bardzo wrażliwe wnętrze. Warto o tym pamiętać.

moja galeria – Taniec energii

„Taniec energii” (2012), akryl na płótnie, 50 x 70 cm

Żadnego innego obrazu nie malowałam z takimi przeróbkami. Jednak malowanie jest dobre na wszystko. I nieważne, że nie potrafię wymalować tego, co wewnątrz mnie wibruje. To taki mój sposób na leczenie tego wszystkiego co we mnie wymaga uleczenia. Mój sposób na odczarowanie ciemnych szarych plam, na zmycie tego, co mnie oblepia i dławi. Mój sposób na harmonię, na spokój, na czucie swojego serca.

moja galeria – Poczuć

„Poczuć” (2012), akryl na płótnie, 50 x 70 cm

Ten obraz ma dla mnie bardzo emocjonalne znaczenie. Malowałam go będąc niejako w transie i przez cały czas czując bardzo wyraźnie wibrującą zielona czakrę. To nie było zwykłe malowanie. To było tak, jakbym była podłączona z jego sercem. Ktosia sercem. Nasze dusze, moja i jego były w całkowitym połączeniu i czułam to całą sobą.

Obraz jest namalowany farbami akrylowymi. Ale motylki są serwetkowe. Widać to na zbliżeniach.


dopisane 14 czerwca 2016

Moje spotkanie z Ktosiem w tym wcieleniu było krótkie i kiedy spełniło swoją rolę (uzdrowienie na kilku płaszczyznach, uwolnienie i transformacja pewnych kwestii, które były dla nas bardzo istotne), nasze drogi się całkowicie rozeszły. Nadal go kocham i zawsze już będę go kochała,mimo że nigdy więcej w tym wcieleniu się nie będziemy już widzieć. Wierzę, że wtedy malując ten obraz nasze dusze były w jakiś sposób połączone, a moje ręce prowadzone przez jakieś dobre duchy. To było już tyle lat temu, ale obraz wciąż działa. Wciąż dostaję sygnały, że porusza serca. Myślę, że jego moc wynika właśnie stąd, że był stworzony w wibracji niesamowitej energii Miłości. Gdybym miała dziś namalować go drugi raz, to nie wiem czy potrafiłabym. Nie wiem czy nawet gdyby optycznie wyszedł mi bardzo podobny, to czy równie silnie by działał na ludzkie serca. Mam bowiem takie wrażenie ze ten pierwszy malowany w tym stanie odmieniuonej świadomości został naładowany nie tylko przez moją duszę ale i duszę Ktosia energią miłości, zaufania i szczerości. Tego się nie da powtórzyć już tak samo. Ten obraz dlatego jest darem. Dla mnie, ale i dla innych.

I choć uświadamiam sobie całą jego symbolikę i czuję sercem przesłanie bijące z tego obrazu, wciąż mam problemy z ubraniem go jakoś ładnie w słowa.


moja galeria – Razem

„Razem” (2012), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Odkryłam, że im więcej maluję, tym lepiej mi to wychodzi. Nie chodzi nawet o efekt jaki powstaje, ale sam proces tworzenia. Barwy same układają się w obrazy.
Wczoraj jedynie wiedziałam, że mam ochotę na fiolet. Nie miałam pojęcia co z tego wyjdzie. Nie miałam jako takiej wizji. Wiedziałam jedynie, że wibrował we mnie fiolet. I odrobina błękitu.
Wyłaniający się spod pędzla obraz mnie samą zaskoczył.                                                               Potem jednyie podchwyciłam to, co moja dusza mi śpiewała. Nie muszę wszystkiego dokładnie rozumieć. Wystarczy, że to czuję.

moja galeria – Ptasia Dyskusja

„Ptasia dyskusja” (2012), akryl na płótnie, 70 x50 cm

Do namalowania obrazu zainspirował mnie tym razem napisany przez Krzysztofa wiersz.
Nigdy prędzej tak nie miałam, bym przeczytała wiersz i dosłownie od razu pojawiło się silne pragnienie namalowania go. Krzychu mnie widocznie zaczarował. Bo co tu dużo gadać, on naprawdę potrafi pisać wiersze.

Ptasia Dyskusja

Dyskutował ptak na drzewie,
o cudownym ptasim śpiewie.
Wtem dyskusję wiatr usłyszał
gałęziami zakołysał.

Jak to ptaku tak wypada,
stroszyć Dziubek do sąsiada.
Twój śpiew piękny, nie zaprzeczę,
lecz nie jeden na tym świecie.

Ptak oniemiał, wiatru słowa,
zakończyła się rozmowa.
Kto to widział, nie do wiary,
że odezwał wiatr się stary.

Ciągle szumiał, coś szeleścił,
nagle wszystkim wnet obwieścił.
I tak w lesie jest afera,
że wiatr ptakiem poniewiera.

Bo się nie zna na muzyce,
trudno wietrze takie życie.
Ty kołyszesz gałęziami,
a ptak śpiewa między nami.

Każdy w życiu ma talenty,
trzeba tylko dać zachęty.
Bo jesteśmy wszyscy cudni,
ptak, i wiatr, i woda w studni.

P1100778
A tu zbliżenie na ptaszka

moja galeria – Amaryntowy Wojownik

„Amarynowy Wojownik” (2012), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Obraz namalowałam dla Ktosia. Nie jest taki, jak bym chciała żeby był.  Znaczy obraz, nie Ktosiu. Nie potrafię uchwycić tej siły, tego zdecydowania, tej lekkości. Widziałam to w sobie. Widziałam bardzo wyraźnie. Biały tygrys, spacerujący wewnątrz amaryntowego torusa. Spoglądałam w niebieskie oczy. Ujrzałam Wojownika.
Nie potrafię uchwycić pędzlem tej siły. Ale wspomnienie pozostanie. Na zawsze.

moja galeria – Stokrotka plazmatyczna

„Stokrotka plazmatyczna” (2012), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Nie umiałam namalować go dokładnie tak, jak widziałam w mojej wyobraźni, ale przynajmniej kolorystyka jest taka sama jak w mojej wizji. I co prawda torus wyszedł mi nieco mało torusowo. Ciężko jest bowiem uchwycić energię pedzlem. Ale przynajmniej stokrotka naprawdę się udała. Ulepiłam ja z masy plastycznej, a potem jak już dobrze wyschła przylepiłam pasta strukturalną do płótna. Na końcu nieco lekko pomalowałam i oto jest.

Stokrotka w zbliżeniu

moja galeria – Played-A-Live

„Played-A-Live” (2012), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Wyszperałam na szafie płótno pomalowane do połowy zgnitą zielenią. Nawet pamiętam co pierwotnie chciałam na nim namalować, ale to było chyba ze dwa lata temu. Jednak dwa lata temu we mnie wibrowały całkiem inne rzeczy. Teraz za to wciągnęłam czerowoną farbę i złotą pastę strukturalną. Założyłam na uszy słuchawki i zapodałam sobie niezłą dawkę energii:

Jednym słowem właśnie The Bongo Song zasponsorowało ten obraz.

moja galeria – Para anielskich skrzydeł

„Para anielskich skrzydeł” (2012), akryl na płótnie, 50 x 70 cm
Mam tylko jedno skrzydło
To prawie tak jak anioł
A Ty masz skrzydło drugie
Rośnie u Twoich ramion
Gdy staniesz przy mnie blisko
I mocno mnie przytulisz
Bez trudu popłyniemy
Prosto w wysokie chmurySzczęśliwe chwile to motyle
Miłość wieczna tęsknotaZatrzymamy się w locie
Nad szczytem i urwiskiem
I będziemy nad Ziemią
Nieziemskim zjawiskiem

To będzie nasza pierwsza
Komunia bez końca
Przytul mnie tylko mocno
Lecimy do słońca

Szczęśliwe chwile to motyle
Miłość wieczna tęsknota

Kora i Maanam – Anioł (Miłość to wieczna tęsknota)


Każdy z nas jest aniołem. Tylko na razie posiadamy po jednym skrzydle. Gdy przytulimy do serca drugiego człowieka, wtedy razem mamy dwoje skrzydeł. I możemy naprawdę się wznosić.
To taka przenosnia.

Miłość jest kluczem do wzniesienia.

moja galeria – Leśny portal

„Leśny portal” (2012), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Ten obraz jest wspomnieniem – ilustracją do jednego z moich snów. Takich wyjątkowych snów, które zapadają na zawsze w pamięci. Ten obraz stał się też niejako „pieczęcią” pewnej pięknej Przyjaźni.  Może i jest nieco mroczny w kolorach, ale za był i jest zwiastunem zmian. Potrzeba jedynie odwagi, by przed tymi zmianami nie uciekać, a przywitać je jak nowe wspaniałe szanse.

moja galeria – Mirolandia

„Mirolandia” (2012), akryl i pasta strukturalna na płótnie, 50 x 70 cm

Spirala ma dla mnie ostatnio szczególne znaczenie.
No i tak różne spiralowe obrazy tworzą się w mojej głowie. Tego dedykuję Mirze. Z podziękowaniami za wszystkie ciepłe energie jakie mi wysyła. Za cierpliwe tłumaczenie rzeczy dla mnie mało zrozumiałych, za łagodność, która pomaga mi odkryć swoją własną i za wspaniałą i delikatną motywację.


16 maja 2016

A tu Mirolandia 2. Namalowana na zamowienie. Niby to samo, a jednak nie tak samo.

„Mirolandia 2 ” (2016), akryl na płótnie, 50 x 70 cm

moja galeria – Kontakt

„Kontakt” (2011), akryl i pasta strukturalna na płótnie, 50 x 70 cm

To tam na niebie co wygląda trochę jak grzyby, to oczywiście nie grzyby. To miasto tam na dole to moje miasto. Trochę koślawe wyszły te wieżowce, ale to akurat ma najmniejsze znaczenie. Znaczenie ma fakt, że właśnie mi grały w głowie takie klimaty

moja galeria – Polne kwiatki w kilku odsłonach

Swego czasu była taka moda na obrazy z motywami namalowanymi jedynie w konturach. Bez żadnych szczegółów. No i tak wzięło i mnie na takie konturowe bawienie się farbami. Motywy z polnymi kwiatkami wydały mi się najbardziej pasowne do takiej koncepcji.

Pierwsze dwa obrazy  – na zdjęciach może tego nie widać – są namalowane w tych samych kolorach. Stanowiły swego rodzaju parę. Przez jakieś 2 lata wisiały u nas w przedpokoju. Teraz wiszą w pokoju jadalnym u znajomych.

„Polne kwiatki 1” (2008), akryl na płótnie, 70 x 50 cm
„Polne kwiatki 2” (2008), akryl na płótnie, 70 x 50 cm

Te natomiast trzy wielkie obrazy namalowałam specjalnie do naszego pokoju. Kiedyś mieliśmy właśnie takie brązowe ściany. Dziś ściany są lawendowe. Mimo to obrazy nadal się ładnie na nich prezentują. Namalowane są na płótnach o wymiarach 30 x 80 cm. Pojedynczo raczej moło efektowne, razem stanowią coś, co wciąż mi się podoba.

„Polne kwiatki x 3” (2008), akryl na płótnach, każde 40 x 80 cm

moja galeria – Dwie strony mnie

„Jestem” (2007), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Ten obraz znacie doskonale, bo ustawiam sobie go jako mój awatar. Oryginalny obraz jest namalowany na sporym płótnie i obecnie wysyła ciepłe promienie u Nortusa. Może i ten obraz nie jest jakimś specjalnym artystycznym dziełem, ale dla mnie był zawsze czymś wyjątkowym. Ta spirala symbolizuje mnie. Symbolizuje mój powrót do swojego wnętrza. Do tej boskości, którą mam w sobie. Którą każdy z nas ma. Dla mnie ten obraz był pierwszym i najprostszym wyrażeniem tego kim jestem.

„Druga strona” (2007), akryl na płótnie, 60 x 80 cm

Drugi obraz niezbyt przeze mnie lubiany też symbolizuje mnie. Tylko właśnie tą ciemniejszą stronę. To właśnie ta ja, kiedy nie dbam o swoje ja.  To ta ja, kiedy znaczenie mają znowu problemy, oczekiwania, niespełnione pragnienia, frustracja. To ta ja, kiedy targają mną wątpliwści. Kiedy zbyt wiele zewnętrznych rzeczy trzyma mnie w tym stanie, który nie pozwala żyć naprawdę. To smutny obraz, bo jest symbolem smutnej rzeczywistości. Ale nic nie jest stałe. Spirala symbolizuje dla mnie ruch. Wibrację. Zmiany. Energię, którą mogę przetworzyć. Ode mnie zależy tylko jak.

Moja galeria – Co opowiedzą ci głębiny

„Co opowiedzą ci głębiny” (2006), akryl, pasta strukturalna i muszle na płótnie, 70 x 50 cm

Ten obraz powstał pewnej nocy w lutym 2006 roku. Nie mogłam zasnąć bo rozpierała mnie dziwna „wena”. To nie była taka zwyczajna wena, ale coś jak jakiś głos, który we mnie wołał. Pamiętam jak wstałam i przy marnym świetle jednej lampy tworzyłam. Byłam jak w transie, bo nawet nie zwracałam uwagi na to co powstawało. Liczyło się tylko, że coś ze mnie uchodzi. Ważne były kolory, a nie forma. Pamiętam dokładnie tamtą noc.
A rano zdziwiona byłam kompletnie tym co powstało.
Obraz do dzisiaj wisi w naszym kibelku. Haha, tak, w naszym mieszkanku nie ma pomieszczenia bez obrazu. Policzyłam, że na chwilę obecną wisi ich aż 14. A miejsca jest jeszcze przynajmniej na trzy.