moja galeria – dla Sebastiana

Ten obraz powstał dla Sebastiana prowadzącego blog Szepty Kniei  i stronę na fb pod tą samą nazwą. Pierwszy raz od czerwca wyciągnęłam sztalugi i farby akrylowe. Lubię tę ich kremową konsystencję, ledwie ledwie wyczuwalny zapach i tą radość kiedy zanurzam w nich pędzel. Przez cale lato malowałam jedynie akwarelkami w szkicowniku, ale ten obraz dla Sebastiana tak bardzo się prosił już o namalowanie, że nawet choroba mnie by nie zatrzymała. I jakimś sposobem magicznym Sebastian właśnie i drzewa spowodowali, że z największą radością na nowo farby akrylowe wyciągnęłam. I na nowo zachwycałam się sama tą magia jaka się zadziewa, kiedy siadam przed białym płótnem na sztalugach i nie wiem jeszcze co powstanie, tylko pozwalam się prowadzić.

Kobalt, ultramaryna, fiolet, coelin i trochę turkusu. I ta magia, która zadziewa się potem.
Ta magia jest w moim sercu.

dla Sebastiana – (2019), akryl na płótnie, 50 x 70 cm

i zbliżenia

moja galeria – Bafkowy świat – przemiana

Był sobie obraz. Od kilku lat wisiał u mnie na scianie. I nagle poczułam bardzo bardzo mocno, że muszę go przemalować.

taka transformacja

Wow. To był przepiękny proces. Zmiany są nie tylko na obrazie ale i we mnie. Niesamowita synchronizacja też z tym, co akurat się zadziewa u mnie. Jestem taka wdzięczna samej sobie.

„Bafkowy świat – przemiana” (20139, akryl na płótnie, 50 x 70 cm

I pierwszy raz mój tygrys wyszedł mi naprawdę tak jak chciałam

 

moja galeria – Biały Paw

Tydzień bez czytania spowodował, że zaprzyjaźniłam się z pewną weną. I tak pojawił się biały paw. Bo chociaż pilniejsze rzeczy mam do malowania, to on po królewsku się rozsiadł i domagał się pierwszeństwa. No to jest.

„Biały Paw” (2019), akryl i pasta strukturalnana płótnie 60 x 80 cm
 w przybliżeniu

moja galeria – Czarna Pantera i noc świetlików

Miałam bardzo ciężki okres ostatnio. Jednak nie byłam pozostawiona sama sobie. Oprócz wielu z Was, którzy wspierali mnie cieplymi słowami i swoją obecnością, byla jeszcze ona – czarna pantera.
Dosłownie miałam wrażenie jakby chodziła za mną przypominając mi z jednej strony, że każda trudna sytuacja to jedynie doświadczenie, które jest szansą i możliwością. Na to by nauczyć się coś ważnego. Na to by rozpoznać bardziej samą siebie. I wreszcie na to by mnie wzmocnić. Z drugiej strony pantera pokazała mi też, że jestem w takim momencie ważnych prób dla mnie. To jakby ostatnie sprawdziany przed wskoczeniem na inny lewel.
No i jakoś tak jej obecność naprawdę dodała mi sił. Pomogla się wyciszyć, zrewitalizować, trudne chwile zamienić na coś konstruktywnego.
Musiałam ją namalować.
Ale ten obraz nie mógł powstać na czystym białym płótnie. Bo pantera miała dla mnie wyraźny przekaz. A poza tym, mimo że to nie ta pora roku, nie przyszła sama. Przybyła w towarzystwie świetlików.
Zatem wzięłam stary obraz ze świetlikami. Posiedzialam sobie z nim. I powitałam panterę. Wyłonila się jakby sama. Obraz ze świetlikami zamienił się w obraz ze świetlikami i panterą…
‚Czarna Pantera i noc świetlików” (2018), akryl na plótnie, 60 x 80 cm

magiczne księgi – Irys

Jutro mam się spotkać z moja kochaną Iwonką. Będzie przelotem we Frankfurcie więc będziemy miały kilka godzin na lotnisku by wypić razem jakąś kawę i przede wszystkim wreszcie się w realu usciskać. Tak  bardzo się cieszę.

Przygotowałam dla Iwonki mały prezencik w postaci tej księgi z namalowanym irysem.