spala się, zmienia, układa na nowo

Sobota – Niedziela – Poniedziałek Nawet nie wiem jak to ująć w słowa. W sobotę zaczęło się dziać. Nie, nic na zewnątrz, ale wewnątrz mnie. Jakbym dostała małpiego umysłu. Totalny chaos. Wulkan. Chaos. Szaleństwo. To nawet nie były emocje, które mną targały. Tylko myśli. Już wcześniej zdarzały mi się czasem podobne jazdy. Teraz jednak było odrobinę inaczej. Pierwszy raz potrafiłam… czytaj dalejspala się, zmienia, układa na nowo