12 kamieni – z uśmiechem w deszcz

Coś koło południa wyszłam z domu, by udać się nad rzekę. Przed klatką zobaczyłam, iż krzaczek jaki tam całkiem niedawno posadzili wypuścił takie piękne jakby pączki. Nie wiem co to za krzaczek ale jego widok dzisiaj jakoś tak dodał mi siły i motywacji. Przydało mi się bardzo, bo nie fruwam dziś z tą lekkością, jaka towarzyszyła mi wczoraj. Nie żeby mi coś ciążyło, ale jakoś tak odrobinę jakby trudniej.
No ale zmotywowana podziękowałam krzaczkowi i poszłam na tę moją dzisiejszą wycieczkę.

Na niebie gromadzily się ciężkie chmury. Wiedziałam,iż przyjdzie mi wracać pewnie w deszczu. O dziwo, te chmury też mi dodały sily i motywacji. Musiałam się do nich uśmiechnąć.

Dotknęłam Tatanki. Był ze mną. Przypomniał mi byczek o tym otwieraniu się. Przecież bizon w swoich wędrówkach wybiera zwykle najprostszą drogę. Tak samo mogę i ja. Jeśli połączyć w jedno odpowiednie działanie z intuicją, wdzięcznścią i zaufaniem do Życia, to nie trzeba będzie jej torować. Ona sama się przede mną otworzy.

I tak jakoś cieplej mi się zrobiło na sercu. A Wszechświat jak na potwierdzenie ssyłał kolejne znaki. Nagle zza chumr wyszło słoneczko i na chwilkę skąpało nas w swoich jesiennych promieniach. Potem jeszcze pod nogami uśmiechnęły sie do mnie żółte (a jakże) kwiatuszki.

I co z tego, że chwilkę później zaczęło padać. Czasem spada nam na łeb natlok uczuć, emocji czy jakiś trudnych doświadczeń. Można się przed nimi chować, uciekać, nawet je skląć. Ale można równie dobrze trochę się opatulić i wyjść w nie jak w deszcz, uśmiechając się i słuchając co mają nam do opowiedzenia.

Poszliśmy i my z Tatanką w deszcz słuchając co ma nam do opowiedzenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.