12 kamieni – na nowej ścieżce

Po małej dwudniowej przerwie pomaszerowałam dziś znowu w kierunku rzeki. Pusta droga, chłodny wiatr, nadal boląca noga i witające mnie wrony. Zielona enklawa nad rzeką wciąż jest zielona, tak jakby jesień jeszcze tam nie dotarła.
W rzecze przybyło nieco wody. Cisza, żadnych spacerowiczów z pieskami, ptaków też dużo mniej niż kiedy tu byłam ostatnio.
A jednak czuję jakbym wróciła do jakiegoś swojego miesca. Też do jakiegoś miejsca we mnie samej.
Nie wiem jak się z tym czuję.
Jest wszystkiego po trochu. Nieco samotności i jednocześnie takiego smacznego w smaku poczucia bycia z sobą.
Jest nieco niezadowolenia, zawodu, jakiegoś wyrzutu wobec mnie samej i równocześnie utulenie i wybaczenie.
Jest odrobina zagubienia i buntu wobec tego co przychodzi, ale jest też i zaufanie. Takie zupełnie nieracjonalne i nawet naiwne, ale bardzo mocno obecne we mnie.
Jest nieco żalu, choć to nie jest odpowiednie słowo. Może raczej jeszcze jakieś przywiązanie, jakbym nie do końca chciała puścić, a jednocześnie ogromna wola puszczenia.
Tak, czuję się nieco zagubiona w tych uczuciach i wobec własnych słabości, ale całkowicie pewna kierunku mojej ścieżki.
 
– „To swego rodzaju test” – słyszę jak szepcze do mnie Fyonn – „Jednak tak naprawdę to ty sama testujesz siebie. Na ile jesteś gotowa żyć w zgodzie ze swoim słowem, ze swoją prawdą.”
– „I na ile jestem gotowa do zmian” – dopowiadam z westchnieniem.
– „Na ile jesteś gotowa stać się zmianą.” – Fyonn rozwiewa ostatnie z moich złudzeń.
Wiem, że nic nie stanie się tak o, z samości, bez mojego zaangażowania i wkładu. Wiem, że to nie jest prosta ścieżka, a jednak jestem zdecydowana nią pójść. Wiem, że czasem będę miała ochotę uciec, schować się, wymigać, ale wiem również, iż nie ma już odwrotu. Jeśli raz się już na nią wejdzie, nie da się zawrócić. Bo co się zobaczyło, już się nie odzobaczy. Co się poczuło, już się nie zapomni. Dlatego wiem, że będę nią szła. Nie tylko dlatego, iż niepodobna już zawrócić, ale najbardziej dlatego, że wybieram to, dla siebie.
Spojrzałam jeszcze raz na Fyonna, na Księcia i na resztę kamieni. Przytaknęły. Nawet nie musiałam pytać. Kamienne wsparcie też ma ogromną moc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.