12 kamieni – czarnowrony

Postanowiłam , iz idąc dziś do Kamieni bardziej się przyjrzę ptakom. I konkretnie chodzilo mi o krukowate. Jedna para kruków zamieszkala wśród drzew tuż za moim blokiem. Znam ich nawoływania, nieraz mialam okazję się przyglądać ciekawym scenkom z ich życia, włącznie z tym jak przeganialy tu czasem polującego krogulca.
Z moich wycieczek do Kamieni wiem, że nad rzeką, właśnie tam gdzie chodzę, urzędauje także para krukow. Są duże, nie sposób ich pomylić z innymi ptakami.
Jednak podczas moich wędrówek towarzyszą mi inne krukowate. Wiem, w okolicu których drzew mogę napotkać sroki. Serio je lubię. Jak dla mnie sroki są po prostu piękne. Za każdym razem kiedy idę do kamieni i słyszę te ich charakterystyczne skrzeczenie, czuję sie tak, jakby mnie witały.

Dziś postanowilam, że przyjrzę się lepiej czarnym ptaszyskom przy polach. Jak się okazuje byly to czarnowrony. Obserwowałam je i serio dobrze się bawiłam. Jak wszystkie krukowate są inteligentymi ptakami. Widziałam jak nadlatują nad drogę i z góry spuszczają orzecha, by kiedy pęknie na asfalcie dobrać się do jego środka. Tak mnie te wrony dziś zabawiły, że nie dość iż poszłam inną ścieżką niż zwykle, to na dobrą sprawę nie za bardzo pogadałam sobie z Kamieniami.
Doszłam do nich oczywiście. Przywitałam się zarówno z nimi jak i z Marie. Jednak przyznaję, iż bylo to dzisiaj raczej krótkie spotkanie. Kamienie jednak się uśmiechnęły ze zrozumieniem i aprobatą. Prawie słyszłam jak mnie zachęcają: – „No leć już, leć oglądać wrony”
No to polecialam.

Przez pola, nowymi ścieżkami. Kurz się unosił znad suchej ziemi. Moje czarne buty i rajstopy do kolan przybrały ziemisty kolor, hahaha taka ze mnie „elegantka” dziś.

No i kiedy tak sobie obserwowałam tę czarną zgraję, nagle poczułam, że za moimi plecami coś się skrada. Odwrocilam lekko głowę, by zobaczyć czy tylko mi sie zdaję i wtedy zobaczyłam jakieś 10 metrów ode mnie przyczjonego kotka. No ten to mnie dopiero rozbawił. Kotek udawał, że się chowa przede mną, choć doskonale go widzialam, a ja udawalam że czasem na niego nie patrzę, choć on doskonale wiedzial, iż patrzę.

I tak dziś zamiast rozmów z Kamieniami mialam swoje rozmowy z kotkiem i czarnowronami. Chociaż to na to samo wychodzi, bo w końcu wszyscy jesteśmy z jednego Źródła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.