12 kamieni – wiatr i drugi prezent od Marie

Kiedy szłam wzdłuż pól nad rzekę, zwykle towarzyszyło mi w tej wędrówce nawoływanie wron i srok. Dziś przegonił je wiatr. Targał moje włosy, szarpnął czasem swetrem, głośniej, mocniej. Potem na chwilkę przycichał, znikał, by pojawić się znowu za kilka minut mocniejszym szarpnięciem…

Weszłam w zieloną enklawę nad rzeką. Nagle cisza. Wiatr jakby całkiem zamilknął. Na chwilę. Przywitałam się z rzeką. Przywitałam z Kamieniami. Przywitałam z Wierzbą. Odczytałam afirmację.

J – „Przywitałaś się prawdziwie z wiatrem? – zapytał nagle Jonas – „Przytuliłaś go na powitanie?”
… Jak zawsze mocne pytanie. Znam odpowiedź. Odpowiedź jest nie do końca wygodna dla mnie….
J – „Nie karz wiatru za to, że jest wiatrem. Przyszedł do ciebie, kiedy potrzebowałaś świeżego powiewu. Przyfrunął do ciebie, zawirował, zaprosił do tańca z życiem. Zapomniałaś, że wiatr jest wiatrem.
Potargał ci włosy? Narobił bałaganu? Zburzył twój porządek? Dlaczego się na niego dąsasz?
Nie możesz go zatrzymać tylko dla siebie.
Wiatr jest wiatrem. Przelotem u ciebie. Powiewem, tańcem, wirowaniem…przelotem u ciebie.
Pozwól mu odejść. Pozwól mu być wiatrem. Nie zamykaj. I nie zamykaj swego serca kiedy znowu się pojawi. Jutro. Za miesiąc. Kiedykolwiek. Nie karz go za to, że jest wiatrem. Ale otwórz na nowo drzwi swego serca i przywitaj go prawdziwie.
Przytuliłaś go na powitanie?”

Wdech. Wydech.
Trudna lekcja, ale jakże mi potrzebna.
A wiatr jak na zawołanie właśnie zaszumiał w liściach.
Przytuliłam się do Wierzby chyba jeszcze nie do końca gotowa na to, by przytulić się z wiatrem. Marie. Takim imieniem mi się przedstawiła. Dziękuję ci Marie za opiekę nad Kamieniami. I za wczorajszy dar. I za to, że mogę się do ciebie przytulić.
I kiedy zamknęłam lekko oczy tuląc się do jednego z potrójnego pnia, nagle poczułam, że coś mnie walnęło w głowę. Serio.
Otwarłam oczy. Rozglądnęłam się. Nikogo nie było. Tylko wiatr ze śmiechem hulał w konarach. Popatrzyłam jeszcze raz i … no nie wierzę. Tuż przed moim nosem stała, prawie jak wbita w ziemie znowu … długa laska.
– „Ale że co? Druga???” – zapytałam ze zdziwieniem
– „Weź” – odpowiadziała cicho Marie.
– „Ale to na pewno dla mnie?” – nadal nie mogłam uwierzyć.
– „Potrzebujesz jeszcze jednego walnięcia w glowę? – zaśmiał się Jonas. – „Przywitaj się naprawdę z wiatrem. Nie zamykaj przed nim swojego serca tylko dlatego, że na jakiś czas cię opuścil. Nie karz wiatru za to, że jest wiatrem.”

No i co ja miałam powiedziec?
Zostawiłam Szarego z Kamieniami pod opieką Marie.
Wzięłam za to Jonasa. Wzięłam drugą laskę. Uśmiechnęłam się
Podziękowałam.
Uśmiechnęłam się. Wiatr też się śmiał.
Razem wracaliśmy do domu.

Kto jest wiatrem w moim życiu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.