Księżniczka i Książę

Poszłam nad rzekę dziś nieco później niż zwykle. No, właściwie tuż przed zapadnięciem zmroku. To zupełnie inna wyprawa, inne energie, kiedy się idzie o takiej porze. Kiedy dotarłam nad rzekę było tam już zupełnie ciemno.
Weszłam między drzewa i mimo że naprawdę nic nie widziałam, odszukałam tę wierzbę, w ramionach której czekały Kamienie. Nie mam telefonu komórkowego, więc to nie jest tak, że mogłam sobie poświecić telefonowym ekranikiem czy latarką. Zdjęcia robię zwykłym aparatem kompaktowym. Raczej do oświetlania drogi się on nie nadaje.
Przyznaję, że podarowałam sobie dziś spacerowanie z Kamieniami, ale i tak byłam z siebie dumna, że mimo tak późnej pory jednak do nich poszłam.
One wiedziały, że przyjdę.

W mojej dłoni pojawił się najmniejszy, drobny i chropowaty.
K – „Cześć Księżniczko” – przywitał się pierwszy.
B – „Księżniczko?”- zapytałam ze zdziwieniem. Rozbawił mnie. – „Nie czuję się być księżniczką. Lepiej powiedz jak ci na imię. Mirko?”
K – „Może i Mirko” – odparł nieco zagadkowo – „Jednak dla ciebie Księżniczko jestem Książę”
B – „Ha! Więc to o to chodzi. Nazywasz mnie księżniczką, bo sam chcesz bym cię nazywała Księciem”.
K – „Nazywam cię Księżniczką, by ci przypomnieć, że nią jesteś. I chcę byś mnie nazywała Książę, z tego samego powodu. Ilekroć tak o mnie pomyślisz, będę ci przypominał o twoim królestwie”
B – „Och, bardzo chętnie będę cię nazywala Książę, ale ja sama żadną Księżniczką nie jestem. I nie mam żadnego królestwa” – zaśmiałam się.
K – „Masz. Tylko o nim zapomniałaś. I właśnie dlatego spotkałaś mnie. Bym jako Książę przypomniał ci, że i ty jesteś Księżniczką. I że czas byś nie tylko zadbała o swoje królestwo, ale także byś na dobre się w nim rozgościła. Właśnie jak prawdziwa Księżniczka.”

Prawie że wybuchnęłam śmiechem na te jego słowa, bo jakaś część mnie wyobraziła sobie Księcia jako Kamyka na białym koniu i mnie samą jak tkwię na jakieś wieży i czekając na niego zapuszczam włosy do ziemi. Jednak w tym samym czasie, jakaś zupełnie inna część mnie, poczuła taką tęsknotę.
B – „Co to za królestwo, Książę?” – zapytałam już całkiem poważnie. Tak naprawdę nie musiałam już zadawać tego pytania, bo znałam odpowiedź. Książę popatrzył na mnie i całkiem poważnie, a jednak z uśmiechem, powiedział.
K – „Już wiesz Księżniczko. Przypomniałaś sobie. To królestwo twojej Duszy.”

Zdjęcia dziś  KSIĘŻyca…
… a potem było ciemno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.