12 kamieni – Tatanka

Miałam dzisiaj nieco słabszy dzień. Mimo słonecznej pogody za oknem, dopadla mnie jakaś taka dziwna ospałość. Na samo wspomnienie o dzisiejszym wyściu nad rzekę, już nie tylko Fazula, ale dosłownie wszystko we mnie chciało bojkotować. Jednak i tak po obiedzie włożyłam na nogi adidasy, do torebki schowałam butelkę z żelem chia i wyszłam z domu. No i jak zawsze zaraz się okazało, iż to jedynie owe wyjście jest najtrudniejsze. Bo już przy pierwszych krokach czułam radość i przypływ energii.

Pogoda była przepiękna. Kiedy doszłam już do zielonej enklawy przy rzecze byłam wręcz zachwycona otaczającą mnie cudownością. Aż się nie mogłam nadziwić, że jeszcze godzinę wcześniej tak bardzo nie chciało mi się ruszyć tyłka z domu.
W gniazdku na wierzbie czekaly na mnie wszystkie moje kamienie. Powitałam je, pogłaskałam i zapytałam, który dziś jako pierwszy ma ochotę na spacer. I tak w mojej dłoni znalazł się Jaskier. Potem poznałam kolejne kamienie: Marę, Luię i Fyonna.
Najpierw jednak opowiem wam o Tatance.

Tatanka jest największy i najbardziej kanciasty z całej gromadki. Kiedy wczoraj wzięłam go ręki i mu się przyjrzałam, to mi przypominał głowę rycerza. Zapytałam go o imię i czekając na jego odpowiedź gdzieś tam zastanawiałam się czy będzie to imię jakiegoś rycerza. Jakież było moje zdziwienie, gdy przedstawił się jako Tatanka.
„Tatanka?” – zapytałam zdziwiona – „Jak Tatanka?”
A on w odpowiedzi poprosił mnie bym poszła z nim na lewo, w tę drugą stronę rzeki niż dotychczas spacerowałam z kamieniami. No ok. Poszłam więc. I po chwili poczułam zapach koni. Tak przynajmniej mi się wydawało. Konie? Nie widziałam żadnych koni. Tatanka tymczasem kazał mi się nagle zatrzymać. Stanęłam i wtedy zobaczyłam, że po drugiej stronie rzeki, w oddali pasą się krowy.

pasące się w oddali krówki

Spojrzałam na Kamień w moich dłoniach i nagle nie widzialam już głowy rycerza, a głowę bizona! Tak. Tatanka. To najpiękniejsze imię dla tego Kamienia. Tatanka – w języku Lakotow znaczy bizon. Mój kamienny Tatanka jest pięknym, łagodnym i mądrym bizonem. I kiedy tak trzymałam go w dłoni poczułam jak jakiś tajemniczy wiatr przywiewa do mnie indiańskie legendy. Gdzieś tam we mnie samej…

Tatanka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.