po prostu płynie

Dużo się zmieniło od mojej sesji regresingowej (team Calo). Malowanie, ale w ogóle tworzenie nabrało jakby zupełnie innej jakości. Wiem czemu to zawdzięczam i niby nie powinnam być zadziwiona, a jednak jestem. W pozytywnym sensie. Tzn. zadziwia (ale i raduje) mnie właśnie owa zmiana, którą wyraźnie odczuwam. Bo dopiero w trakcie malowania w pełni poczułam jak ta energia twórcza w pełni sobie teraz płynie przez mnie niczym niezakłócana czy nijak niezamieniana na coś, z czym akurat mi nie po drodze. I wcale nie ogranicza się ona tylko do malowania. Znowu z wielkim entuzjazmem i radością eksperymentuję w kuchni, piekę serniki, gotuję dobre obiadki, na sztalugach powstają obrazy, przy stole powstają mniejsze obrazki na notatnikach, no i jeszcze kilka innych rzeczy. Ot, taka obfitość w tworzeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.