„Zapach wspomnień” – Jan Moran

polski tytuł: „Zapach wspomnień”
tytuł oryginału: „Scent of Triumph”
niemiecki tytuł: „Im Sturm der Jahre

„Historia wielkiej miłości i pasji, których nie zniszczyła nawet wojna
Kiedy w 1939 znana francuska perfumiarka Danielle wchodzi na pokład luksusowego liniowca, który płynie do Europy, nie wie jeszcze, że ta podróż odmieni jej życie na zawsze. Na pokładzie statku ona i je mąż dowiadują się o wybuchu wojny, która rozdziela ich z synem będącym pod opieką babci w Polsce.
Kolejne miesiące i lata stają się dla Danielle najtrudniejszymi chwilami w jej życiu. Kobieta stara się rozpaczliwie odnaleźć zagubioną rodzinę. W końcu podejmuje trudną decyzję i wyjeżdża do Ameryki.
Danielle nie zamierza się jednak poddawać i chce wykorzystać swój wspaniały dar w Los Angeles. Dzięki determinacji i pasji wkrótce odnosi sukces jako kreatorka perfum oraz dostaje przepustkę do hollywoodzkich elit.”

Sięgnęłam po tę książkę bo zachwyciała mnie okładka niemieckiego wydania. Po prostu przyciągnęła i nie moglam się oprzeć

Zaczęło sie tak, iż naprawdę myślałam, że to będzie dobra książka z historią w tle. Główna bohaterka, francuska perfumiarka to kobieta z pasją. Pierwsze rozdziały naprawdę mnie wciągnęły. Wojna, trudne wybory, dramaty, potem budowa nowego życia na amerykańskiej ziemi. To mógłby być naprawdę dobry romans historyczny. Niestety im dalej w las, tym ciemniej, choć w tym przypadku im dalej zagłębiałam się w powieść, tym bardziej wszystko stawało się harleqinowskie, momentami infantylne, sztuczne, naciągane. Wątki, które naprawdę miały potencjał, zostały w tej powieści zepchnięte na plan drugi, trzeci, czy jeszcze dalszy. Zmarnowane po prostu, a szkoda. To co zostało, to zaledwie taka sobie opowieść miłosna przyprawiona jedynie odrobiną czegoś głębszego. Zakończenie – napisane chyba w pośpiechu, było już totalnie kiczowate i zupełnie mnie rozczarowało.
Jakbym miała tą powieść porównać do jedzenia, to powiedziałabym, iż przypomina ona potrawę z dorbych i może nawet rarytasowych składników, przygotowaną jednak bez soli i przypraw. W dodatku rozgotwaną na mdłą papkę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.