„Jedz, módl się, kochaj” – Elizabeth Gilbert

„Elizabeth Gilbert przed trzydziestką miała wszystko, o czym powinna marzyć nowoczesna kobieta: męża, dom za miastem, dobrą pracę. Mimo to nie była ani szczęśliwa, ani spełniona. Przeżyła rozwód, ciężką depresję i nieszczęśliwą miłość. A potem zaczęła szukać siebie na nowo.”

Ile ludzi tyle opini. Jednych ta książka zachwyca, innych nudzi lub irytuje. Ja należę mogę się zaliczyć zdecydowanie do tej pierwszej grupy. Co tu dużo gadać, autorka ujęła mnie swoją szczerością, a także swoistym humorem. Historia jak na książkową może niezbyt porywająca czy dramatyczna. Trzeba się było przedrzeć przez nieco nużące użalanie się nad sobą i zajadanie smutków, by po drodze odnaleźć Boga, miłość i samą siebie. Jednak czyż takie właśnie nie bywa po prostu życie?
Dla mnie opowieść Liz jest pełna takich nieco ukrytych, ale jednak pięknych perełek, które są mi inspiracją i po prostu zachęcają do tego by stawić się do Życia w pełni. I już chociażby za to, jestem wdzięczna iż moglam ją przeczytać.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.