„Światło między oceanami” – M.L. Stedman

„Kiedy Tom i Isabel Sherbourne’owie zamieszkali na Janus Rock, niewielkiej wyspie, oddalonej o sto sześćdziesiąt kilometrów od wybrzeży Australii, wierzyli, że odnaleźli upragnione szczęście. On, weteran Pierwszej Wojny Światowej przyjął posadę latarnika, by uciec od koszmarnych wspomnień, ona pragnęła założyć szczęśliwą rodzinę u boku kochanego mężczyzny. Nie spodziewali się, że życie wystawi ich na kolejną ciężką próbę, gdy po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci. Gdy pewnego dnia do brzegów wyspy przybija łódź, Tom i Isabel znajdują w niej ciało mężczyzny i niemowlę. Tom, wbrew sobie, ulega namowom żony i decyduje się zatrzymać dziecko i wychować je jak własne. W czasie odwiedzin w Point Partageuse, rodzinnym miasteczku Isabel, w dniu chrztu małej Lucy, Tom i Isabel odkrywają prawdę o pochodzeniu dziewczynki. Dowiadują się, że dziecko, które uważali za sierotę w rzeczywistości ma matkę, która od czasu zaginięcia dziewczynki nieustannie jej poszukuje. Nękany wyrzutami sumienia Tom, w tajemnicy przed żoną decyduje się na krok, który na zawsze odmieni losy wielu ludzi.”

352x500

No i co ja mam napisać o tej książce?
Moim zdaniem nie jest ona aż tak dobra i zachwycająca jakby to można przypuszczać czytając opinie licznych czytelników. Ale nie była też zła. Fabuła niezmiernie interesująca i trudna. Z pewnością wymaga wielkiego kunsztu pisarskiego, by ją dobrze przedstawić. Trochę tu tego zabrakło. Pierwsze rozdziały były jak w powiastkach dla nastolatek: ckliwe, przesłodzone, cukierkowe, totalnie bezpłciowe, wręcz jakby nieadekwatne do tematyki. Potem było już odrobinę lepiej. Brakowało mi jednak głębi i jakiś prawdziwych wrażeń. Ale mimo to powieść mnie wciągnęła. W swej niedoskonałości jest taka w sumie piękna i bolesna jednocześnie. Niejednoznaczna. Skłania do zadawania pytań i refleksji. Pod koniec – niespodziewanie dla mnie samej – i tak się przy niej zryczałam, jak dawno nie ryczałam przy czytaniu.
Podsumowując nie jest to ambitna książka, ale warta przeczytania.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.