„Światło, którego nie widać” – Anthony Doerr

„Marie-Laure mieszka wraz z ojcem w Paryżu, jako sześciolatka traci wzrok i odtąd uczy się poznawać świat przez dotyk i słuch.
Pięćset kilometrów na północny wschód od Paryża w Zagłębiu Ruhry mieszka Werner Pfennig, który jako mały chłopiec stracił rodziców. Podczas jednej z zabaw Werner znajduje zepsute radio, naprawia je i wkrótce staje się ekspertem w budowaniu i naprawianiu radioodbiorników. Odtąd Werner poznaje świat, słuchając radia.
Kiedy hitlerowcy wkraczają do Paryża, dwunastoletnia Marie-Laure i jej ojciec uciekają do miasteczka Saint-Malo w Bretanii.
Werner Pfennig trafia tam kilka lat później. Służy w elitarnym oddziale żołnierzy, który zajmuje się namierzaniem wrogich transmisji radiowych. Podczas nalotu aliantów na Saint-Malo losy tej dwójki splatają się…”

387741-352x500

Krótkie rozdziały. Akcja toczy się dwutorowo, naprzemiennie opowiada o jednym z dwojga głównych bohaterów. Poznajemy Marie-Laure, francuską niewidomą dziewczynkę oraz Wernera, niemieckiego chłopca-żołnierza. W tle okropieństwa wojny. Ale mimo wszystko to nie jest typowa, przesmutna opowieść wojenna. Jest tutaj coś więcej. Pasje, odkrywanie świata, nadzieja, ciepło. Niesamowicie ujęło mnie to niestandartowe podejście do tematu. I ta prostota. Bo książka napisana jest z dbałością o szczegóły, a jednak bez niepotrzebnego natłoku słów. Nie ma tu patosu ani wielkiego dramatyzowania. Są za to drobne, zwykłe rzeczy, a jednak one właśnie mają znaczenie. Wszystko to sprawia, że powieść jest mimo swojej smutnej wojennej tematyki na swój sposób klimatyczna. Wzruszająca. Piękna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.