„Chłopiec-duch” – Martin Pistorius, Megan Lloyd Davies

„Wszyscy myśleli, że Martin, który jako dziecko zapadł na dziwną chorobę, jest tylko pustą skorupą – ciałem sztucznie podtrzymywanym przy życiu.
Nawet jego własna matka życzyła mu, aby wreszcie umarł.
Tymczasem w pełni świadomy Martin przez 12 lat tkwił w sparaliżowanym ciele, które nie pozwalało mu na kontakt ze światem.
Mimo tego, że znalazł się w najstraszniejszej i pozbawionej wyjścia pułapce,
NIE STRACIŁ WIARY I NADZIEI.
Nieprawdopodobna siła umysłu pozwoliła mu przetrwać.”

Jakim ogromnym więzieniem może być własne ciało.
Jak bardzo niewidzialny staje się człowiek, jeśli pozbawiony zostaje możliwości komunikacji i wyrażania siebie samego.
Jak różnorodną paletę zachowań wywołuje w innych czyjaś głęboka choroba.

Historia Martina Pistoriusa jest z pewnością dramatyczna, ale też poruszająca do głębi. To opowieść o sile ducha, o niesamowitej chęci życia, o walce ze strachem i samotnością, o odwadze i wielkim samozaparciu w walce o samego siebie i o jeszcze większej miłości.

Książka jest bardzo szczerze napisana i może dlatego właśnie tak porusza. Pełna emocji, czasem smutku, ale też wielkiej nadziei. I mimo wszystko, jak dla mnie, jest ona też ogromną lekcją cieszenia się z życia. I wiary w samego siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.