„Noelka” – Małgorzata Musierowicz

„Akcja powieści rozgrywa się w wigilię Bożego Narodzenia, a jej główna bohaterka Elka, rozpieszczona przez ojca, dziadka i wuja, w wieku siedemnastu lat dochodzi do wniosku, że bynajmniej nie wszyscy mężczyźni na świecie darzą ją bezkrytycznym uwielbieniem i skłonni są do ulegania jej woli. Ten jeden dzień poczyni wielkie zmiany w egoistycznej osobowości Elki. Czy to za sprawą Terpentuli, czy Tomcia (wigilijnego Gwiazdora), czy też rodziny Borejków albo innych życzliwych w wigilijny wieczór ludzi, w Elce zachodzi zmiana, i to zmiana na lepsze.”

Ja wiem, że to nie ta pora roku, aby rozkoszować się bożonarodzeniowymi opowieściami. Ale nadrabiając czytanie „Jeżycjady” właśnie była kolej na „Noelkę”. I co? Ano nie przypuszczałam, że aż tak mi zapachnie przy tej lekturze choinką i tymi wszystkimi świątecznymi pysznościami. Aż pod wpływem impulsu pognaałm sama do kuchni by upichcić smakowity bigos. Oczywiście taki z dodatkiem dużej ilości grzybów, imbiru i suszonych śliwek.
A wracając do książki, to po prostu się nia delektowałam mieszając w moim bigosie. Smakowałam jak najlepszy smakołyk. Bo jak tu nie uwielbiać Borejków, albo Tomcia Kowalika. No a poza tym lubię takie lektury z przesłaniem, z emocjami i tą dawką humoru, przyprawione szczyptą irytacji i całymi garściami ciepełka. No po prostu kocham.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.